Translate »

Aktualności | baza wiedzy

28
maj

Pokaż tyłek, czyli co nowego na Instagramie?

Instagram – to tutaj młodzi ludzie z całego świata spędzają czas, dzielą się fotkami i wymieniają komentarzami w postaci wręcz niepiśmiennej. Liczą się przede wszystkim zdjęcia, a tych wydaje się nikt nie kontrolować. Czy coś jeszcze potrafi nas więc zdziwić?

Co na pierwszym planie?

Obecnie Instagram chyba już przeszedł samego siebie. Trudno wyrobić sobie na ten temat jakieś sensownie zdanie, a jest o czym pisać. Otóż najmodniejszy trend to pokazywanie swojego nagiego tyłka i to całkiem dosłownie. Jasne, że zdjęcia jedzenia, poczciwe i stare już selfie czy fotki z podróży mogły się nam przejeść. Zdjęć jest cała masa, ludzie chcą się nimi ze sobą dzielić, tylko czy komuś chce się to wszystko oglądać? Nawet artystyczne fotografie tracą już na znaczeniu, ale goły tyłek ma tu jeszcze coś do powiedzenia. Tu chodzi o spryt. Trzeba tak wykonać swoją fotkę, aby nikt publicznie tego nie zauważył. Na pierwszym tle jest więc bohater z nagim tyłkiem, a na drugim planie bogu ducha winni turyści, którzy nie spodziewają się co tu jest grane. Później pojawią się jako tło na zdjęciu, gdzie pierwsze skrzypce będzie grał ludzki tyłek. Tak to wygląda, a więc nieco bez smaku, gustu i w ogóle dobrych manier.

Zdania są podzielone

Jednak jest trendy i ku rozbawieniu świata, możemy przyglądać się tylnym częściom ciała uchwyconym nagle w wielu zakątkach globu na specjalnym profilu „Cheeky Exploits”. Można to więc nazywać jak chcemy, ale przypuszczam, że to jeszcze nie koniec trendów, co do których będziemy mieć mieszane uczucia. Każdy pomysł jednak znajdzie swojego odbiorcę. Ludzie kochają to co trendy, nawet jeśli to jest zwyczajnie idiotyczne. Zdania są podzielone, nie każdy ma się przecież czym pochwalić. Jedni podziwiają, inni zazdroszczą, jeszcze inni naśladują. Można więc na wiele sposobów, ale to chyba dość niepokojący sygnał, gdyż trendy społecznościowe jednego dnia mogą się zwyczajnie wymknąć spod kontroli, a wtedy będzie już za późno.

29
kwi

Jak analizować fanów na Facebooku?

Chcąc sprawnie i efektywnie prowadzić fan page firmy na Facebooku, trzeba się nieustannie przyglądać statystykom, wykonywać audyty i analizować je. Być może nie będzie to zbyt łatwe dla osób, które nie mają dużej wiedzy na temat tej platformy, jednak warto troszkę poszperać, szukać pomocnych narzędzi. W ostateczności, w razie braku czasu, polecamy korzystać z usług firm, które zjadły na tym zęby.

Po co ci wiedza na temat twoich fanów?

Koniecznie musisz się czegoś dowiedzieć na temat swoich fanów. To bardzo ważne, aby pisać posty i angażować ich w konkursy. Aktywność fanów oraz rodzaj kierowanych komunikatów są ze sobą niemal nierozłączone. Wyobraź sobie, że będziesz słał całą masę emotikonów, wyrażał się slangiem czy w bardziej luźnym stylu do osób, których średnia wieku to 60 lat. Raczej nie będą się chcieli angażować w tego rodzaju komunikację. Prędzej dotrzesz do młodych odbiorców. To właśnie dlatego musisz dobrze znać swoich fanów, co pozwoli ci sprecyzować cały styl prowadzonego fan page.

Czy są jakieś narzędzia?

Tak, Facebook na swojej platformie udostępnia narzędzia pomocne do dokonywania analizy fanów. Znajdziesz je choćby w zakładce Statystyki → Osoby. Są tam dane, które pokażą nam pewien zarys sytuacji, aczkolwiek nie do końca dokładnie. Korzystając z innego narzędzia, jak Audience Knowledge (jedna z funkcji dostępnych w pakiecie Ultimate platformy Fast Tony – https://fasttony.es/) zobaczysz inne wyniki. Pozyskane w ten sposób informacje mogą się nieco różnić, a nade wszystko są dokładniejsze, dlatego polecamy raczej tego rodzaju narzędzia.

Czy analizować fanów konkurencji?

Warto także analizować fanów konkurencji. Porównajmy te profile, które prowadzone są przez amatorów i te, które obsługują doświadczone firmy. Łatwo w ten sposób zauważyć, że fani pierwszego fan page będą przypadkowi, szukający wyłącznie darmowych nagród, choć nie są zainteresowani zakupem produktów. W przypadku tej drugiej opcji, może to być bardziej przemyślana grupa docelowa, a kampania reklamowa stanie się wówczas efektywniejsza.

23
kwi

Reklama naszych czasów

Zaledwie miesiąc temu w warszawskich Złotych Tarasach miała miejsca konferencja dotycząca Online marketingu. Okazuje się, że ten temat staje się coraz żywszy i zyskuje na znaczeniu. Od pewnego czasu do reklamy w sieci podchodzi się poważniej. Nic dziwnego, ponieważ codzienniestykają się z nią tysiące, a nawet miliony użytkowników, więc może mieć nawet większy zasięg od reklam telewizyjnych, a tym bardziej tych zamieszczanych w gazetach.

Reklama kształtuje nasz życie

Na konferencji poruszono ciekawy temat, a zwycięska prezentacja Marcina Maja (CEO agencji OS3) wskazała zgromadzonym uwagę na bardzo duże znaczenie dzisiejszej reklamy. Nie ma żadnych wątpliwości, że dość poważnie kształtuje ona nasze życie. Tworzy trendy, pokazuje jak mamy się ubierać, co jest modne i jak ma wyglądać model współczesnej rodziny. Uzasadnia ponadto dlaczego powinniśmy pić wodę, a nawet jeść owoce i warzywa. Wydaje się, że w całości przejęła nad nami kontrolę i zaczyna myśleć za nas. Pomińmy, jak negatywny wpływ ma więc na indywidualność współczesnego człowieka i jego decyzyjność. W sensie marketingowym z pewnością można to szeroko wykorzystać.

Aktywizm jest w cenie

Reklama staje się także zaangażowana politycznie. Już dawno udowodnili to Szwedzi, którzy wydają się być mistrzami w tego rodzaju istotnym dla polityki przekazie. Ostatnio przekonał nas o tym także Diesel. Marka opublikowała reklamę pt. Make love, not walls, która bezpośrednio nawiązuje do polityki prezydenta Trumpa, a ściślej do jego projektu budowy muru pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Meksykiem. Tego rodzaju kampanie reklamowe są oczywiście bardzo ryzykowne, ponieważ mogą się zwyczajnie nie spodobać lobbystom, a to oni miewają zwykle decydujące słowo. Z pewnością jednak zaczynają się opłacać, ponieważ przyciągają uwagę i budzą swoisty dreszcz emocji w odbiorcach. Przeciw dyskryminacji i nacjonalizmom występują także inne firmy, takie jak choćby momondo.pl, Nike oraz TV2Denmark.

08
kwi

Facebook – zbieraj fanów bezpłatnie

Oczywiście, że możesz zatrudnić firmę zajmującą się obsługą twojego Facebooka. Będzie to jednak najprostszy i mało interesujący sposób na interakcję z ludźmi, której właściwie w rzeczywistości nie będzie, jako że firmy takie zwyczajnie kupują fanów. Może więc warto pomyśleć o samodzielnej pracy, która przysienie więcej frajdy i efektywności, nawet jeśli nie masz zbyt dużego budżetu?

Oto kilka wskazówek

Czasem jesteśmy sfrustrowani tym, że raczej nie budzimy żadnej interakcji swoimi postami. Pocieszmy się, bo nie jest to wcale nasza wina. Facebook chce zarabiać, więc ogranicza widoczność darmowych postów do minimum. Musisz więc nieco popracować nad samą atrakcyjnością twoich wpisów. Jak to robić?

-wstawiają zdjęcia- to jasne, ponieważ ludzie kochają obrazki! Za każdym razem bardziej dbaj o pojawienie się zdjęcia, aniżeli wyłącznie samego tekstu

-pytaj w postach twoich użytkowników i sam także zawsze odpowiadaj na ich pytania. Konieczne są również dyskusje w grupach oraz na profilach zbliżonych tematyką do twojego. Tu chodzi o zaistnienie, a żeby zostać zapamiętanym, trzeba się natrudzić. To tak samo jak w życiu, prawda?

-skracaj linki, ponieważ jeśli są zbyt długie, to algorytm Facebooka nie będzie ich za bardzo lubił. Są do tego różne programy, które na pewno ci w tym pomogą. Czasem jednak użytkownicy mogą takie skrócone linki opacznie rozumieć, jednak czego się nie robi dla samego wpasowania w algorytm?

-teraz poza zdjęciami, furorę robią także filmiki. Najlepiej, jeśli będziesz je samodzielnie nagrywał, choć to oczywiście wymaga sporej kreatywności. Ludzie jednak doceniają, gdy mają do czynienia z czymś twórczym, a nie odtwórczym. Działaj i wysilaj swoją wyobraźnię. Pamiętaj, że im więcej wideo, tym lepszy odbiór

-wrzucaj dużo zdjęć, nie poprzestawaj tylko na jednym, bo jak już zostało wyżej wspomniane – teraz panuje kultura obrazkowa – czyżbyśmy wracali do jaskiń…?

-stosuj trik – call to action, typu zobacz więcej, czytaj dalej, ponieważ to uaktywnia zainteresowanie odbiorców.

12
mar

Nie tylko Facebook!

Facebook to już nie wszystko. Wiele osób myśląc o portalach społecznościowych, zwraca uwagę wyłącznie na Facebook. Istnieją jednak jeszcze inne serwisy społecznościowe, które mogą przynieść sukces twojej firmie, dzięki reklamie, jaką oferują.

Czym jest LinkedIn i Goldenline?

Jeśli zastanawiasz się, jaki jest największy na świecie serwis społecznościowy skupiający kontakty zawodowo-biznesowe, to podpowiadamy, że jest nim LinkedIn. Może się pochwalić aż 433 milionami profili, jakie w sobie skupia, a spośród tej liczby ponad milion należy do polskich użytkowników. Oczywiście, znaczna większość to Amerykanie, ale okazuje się, że dzięki Mariuszowi Gralewskiemu my także możemy się cieszyć podobnym serwisem, ponieważ polskim odpowiednikiem LinkedIn jest właśnie Goldenline.

Direct Search – poszukiwanie pracowników

Za pomocą wymienionych wyżej serwisów można z powodzeniem znaleźć pracę, wcale jej nie szukając. Wiele ogłoszeń o pracę nie jest nawet publikowanych, ponieważ headhunterzy decydują się polować na kandydatów za pomocą direct search, uderzając właśnie w Goldenline oraz LinkedIn. To jedne z najskuteczniejszych sposobów pozyskiwania pracownika, który będzie odpowiadał konkretnym oczekiwaniom rekruterów. Nie mają oni bowiem wpływu na to, kto zaaplikuje do firmy. Wolą więc korzystać z tej opcji, wygodniejszej i godnej większego zaufania.

Jaki to ma wpływ na twój biznes?

Nie ma cię w sieci, to nie istniejesz. Klienci także poszukują konkretnych specjalistów właśnie za pomocą tych obu serwisów. Im bardziej dokładniej uzupełnisz swój profil, tym większe szanse na wyszukanie akurat twojej oferty, ponieważ wszystko odbywa się za pomocą słów kluczowych. To także idealny sposób na utrzymanie relacji, kontaktu, który jest tak istotny w biznesie. Musisz więc posiadać kilka profili, nie tylko na Facebooku, gdzie nieustannie podtrzymujesz relację z klientami i na bieżąco publikujesz wiadomości, ale także w innych serwisach, które pomagają cię odszukać w gąszczu internetu.

05
lut

Jak zwiększyć widoczność postów na Facebooku?

Dziś nie wystarczy tylko posiadać fanpag’a na Facebooku. Już od dawna promowanie strony za pomocą tego kanału społecznościowego przestało być łatwe. Obecnie należy w pewnym sensie przechytrzyć Facebook, ponieważ skutecznie odcina nasze posty od potencjalnych klientów, jeśli uzna, że nie są zbyt atrakcyjne. Trzeba wyprzedzić jego działania!

Testuj rozmaite formy postów

Facebook nie lubi monotematycznych treści. Należy więc wprowadzać pewną różnorodność. Raz staramy się publikować ciekawe wpisy tekstowe, innym razem pokuśmy się o jakieś multimedia. Niestety, odbiorcy lubią grafikę oraz materiały wideo. Tekst bez odkodowania treści nikomu nie rzuci się w oczy, co koniecznie trzeba mieć na uwadze. Sprawdzajmy ruch na stronie i aktywność fanów po każdorazowym opublikowaniu ciekawej formy wpisu i wówczas sami przekonamy się, co najbardziej „kręci” naszych odbiorców.

Zwiększ częstotliwość publikowania postów

Tu trzeba znaleźć złoty środek. Lepiej nie wstawiać postów aż kilka razy dziennie, ponieważ Facebook szybko odczyta to jako spam. Najlepiej robić to minimalnie co drugi dzień lub po prostu codziennie. Nie zapominaj o aktywności, to bardzo ważne.

Promuj post samodzielnie

Jednym ze sposób osiągnięcia szerokiego grona odbiorców są płatne reklamy. To bardzo opłaca się Facebookowi, ale można też samodzielnie starać się zwiększać zasięg postów. Jest to możliwe poprzez udostępnianie wpisów w różnych grupach. Nie warto jednak robić tego tam gdzie, popadnie. Pamiętajmy, żeby te grupy lub inne strony fanpage były tematycznie lub branżowo związane z naszą firmą. Spotkamy tam bowiem podobnych zainteresowanych naszymi usługami czy produktami odbiorców.

Włóż w to serce

Jeśli promujesz swój własny biznes to lepiej, ponieważ wkładasz w niego dużo serca i pewnie robisz to naturalnie. O to właśnie chodzi! Nie pozwól sobie na żadną sztuczność. Staraj się umieszczać tylko takie posty, do których masz przekonanie. Nigdy nie działaj na ilość, ale na jakość. Ponadto pisz więcej, niż 2-3 zdania, ponieważ fani są wówczas zmuszeni do rozwinięcia wpisu, a to klasyczne „call to action”.

Korzystaj tylko z dobrej jakości zdjęć i grafiki

Słaba jakość obrazków, wideo czy innych multimediów zniechęca fanów i sprawia, że odbierają fanpage jako mało profesjonalny. Staraj się wykonywać własne zdjęcia, ale tylko wtedy, kiedy naprawdę to potrafisz. Nie zaprzestań wyłącznie na jednym zdjęciu w galerii, ale dołącz ich więcej. Z pewnością fani przeklikają je wszystkie, szczególnie jeśli chodzi o konkretny produkt, którym mogą być zainteresowani.

Odpisuj i komentuj

Niestety, własny fanpage wymaga od nas ciągłego „trzymania ręki na pulsie”. Zainstaluj więc aplikację w telefonie i jeśli tylko ktoś zada ci pytanie, natychmiast na nie odpowiedz! Nie ma tu chwili do stracenia, liczy się szybkość reakcji. Ponadto komentuj samodzielnie i reaguj na komentarze innych, ponieważ twoi fani muszą wiedzieć, że jesteś obecny, aktywny i traktujesz ich poważnie!

16
sty

Social media czy mailing?

Z pewnością słyszałeś niejednokrotnie o spadku zainteresowania mediami społecznościowymi, szczególnie w wymiarze prywatnego odbioru. Firmy wciąż bardzo chętnie wykorzystują to narzędzie dla potrzeb marketingu. Może więc jest to jakiś argument na utrzymywanie listy mailingowej i rozsyłanie komunikatów do klientów właśnie tą drogą?

Trochę statystyk

W 2014 roku aż 97 % badanych użytkowników internetu deklarowało, że korzystają z poczty elektrycznej. Aż 70% z nich zagląda do poczty raz w ciągu dnia, a wielu robi to częściej. Jak w tej perspektywie ma się zasięg mediów społecznościowych, np. Facebooka? Na to narzędzie wskazało zaledwie 87 % respondentów, a tylko 50% z nich poddaje się tej czynności codziennie. Te liczby nieco wzrastają, biorąc pod uwagę korzystanie ze smartfonów. Z pewnością w tym aspekcie będziemy obserwować rosnącą tendencję w najbliższych latach. Jak się więc okazuje, poczta elektroniczna wciąż ma duże „wzięcie” i choćby z tej racji nie można jej pominąć w marketingu. Mailing staje się zatem jedną z atrakcyjnych opcji zdobycia odbiorców.

Widoczny formularz zapisu na newsletter

Jeśli chcesz zdobywać klientów, musisz im dać szansę zapisu do newslettera. Okienko subskrypcji powinno być więc jak najbardziej widoczne. Wiele stron wyposażonych jest w opcję wyskakującego okienka newslettera, zaraz po jej załadowaniu. Oczywiście, że często jest to dosyć denerwujące, ale to nie znaczy, że mało efektywne. Czasem trzeba się narzucić użytkownikom, aby zechcieli nam zostawić swój adres e-mail. Jeśli już staną się w ten sposób naszymi subskrybentami, droga do skorzystania z naszych usług lub do zakupu produktów, bardzo się wtedy skraca. Warto więc uwypuklić formularz zapisu, dać mu nowe, niezwykle widoczne miejsce na stronie, a na dodatek atrakcyjnie zachęcić nie za długim kontentem. Takie zabiegi naprawdę są sprawdzone i powalają zwiększyć konwersję nawet do 70%. Nie wierzysz? To spróbuj powierzyć to zadanie profesjonalistom zajmujących się tworzeniem stron.

21
gru

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2016

Szanowni Państwo,

Wielkimi krokami zbliża się koniec 2016 roku. Z tego miejsca pragniemy podziękować za zaufanie, którym zostaliśmy obdarzeni. Mamy nadzieję, że realizowane przez nas działania przyniosły oczekiwane efekty oraz w dalszym ciągu będziemy mogli prowadzić wspólny dialog i wdrażać koncepcje, które przyniosą obopólne korzyści.

Wraz z nowym rokiem rozpoczynamy nowy rozdział w naszej historii. Żywimy szczerą nadzieję, że będzie to dobry czas zarówno dla nas, jak i dla naszych Klientów, do których należycie. Naszym głównym celem jest spełnienie wszystkich oczekiwań i celów biznesowych dotyczących Waszej działalności.

Nie mogłoby również zabraknąć życzeń z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Z tej okazji życzymy przede wszystkim dużo zdrowia, spokoju, wzajemnego zrozumienia oraz sukcesów w życiu codziennym. Niech kolejny rok będzie dużo lepszy od tego, który właśnie przechodzi do historii.

Zapraszamy do obejrzenia spotu świątecznego! – http://bit.ly/swietujznami

29
lis

Konkursy zgodne z regulaminem Facebooka

Organizowanie konkursów na jedną z największych platform społecznościowych, jaką jest Facebook, stało się już codziennością. To element zwyczajnych działań marketingowych przeprowadzanych w ramach kampanii reklamowych. Mają za zadanie przyciągać więcej użytkowników, zwiększać liczbę zainteresowanych klientów i angażować ich do aktywności na rzecz firmy czy sklepu. Wiele konkursów nie przynosi jednak takiego skutku, ponieważ oferowane w ten sposób nagrody padają łupem osób, które oczekują wyłącznie darmowego produktu, a nie są w żaden sposób związane z działalnością danej firmy.

Regulamin organizowania konkursów

Podstawą skutecznych działań na Facebooku jest ich zgodność z regulaminem tej platformy społecznościowej. Niektórzy nie pofatygują się o przeczytanie tych kilku istotnych punktów i ryzykują usunięciem konkursu lub nawet zablokowaniem profilu, ze względu na nielegalne zasady. Otóż Facebook zastrzega sobie, że niedopuszczalne jest udostępnianie postu z informacją o konkursie na osi czasu użytkowników. Takie działanie jest często właśnie przedmiotem konkursu, a im więcej udostępniania, tym większe szanse na nagrody. W żadnym wypadku nie wolno tego robić, podobnie jak nie można tagować postów konkursowych. Regulamin Facebooka mówi ponadto, że każdy konkurs musi się charakteryzować jasnymi i przejrzystymi zasadami, które muszą być ujęte w poście konkursowym. Zwycięzca może zostać wyłoniony według kryterium uzyskania jak największej ilości „lajków”.

Aplikacje konkursowe

Warto pamiętać również o możliwości skorzystania z aplikacji konkursowych, które udostępnia platforma. To gwarancja jasnych zasad konkursowych oraz łatwości wyłonienia zwycięzcy, ale nie każdy może i chce pozwolić sobie na taką opcję. Zwykle decydują się na to duże profile społecznościowe, głównie ze względu na ich cenę. Pamiętajmy, że przestrzeganie regulaminu jest niezwykle istotne. W przeciwnym razie grożą nam konsekwencje. Poniosły je już choćby takie firmy jak House, Cropp, czy nawet blog Kasi Tusk. Bądźmy więc uważni i kierujemy się sprawdzonym schematem konkursowym.

23
lis

Skąd się bierze cyberprzemoc?

Agresja i tzw. hejt bardzo mocno zalały cały internet. Są wszechobecne i trudne do wyeliminowania. Skąd wzięło się to zjawisko? Czy jest ono naturalną konsekwencją anonimowości związanej z uczestnictwem w sieci, czy też może stanowi jakąś potrzebę wyładowania agresji tkwiącą w ludziach, którzy nie są zbyt zadowoleni ze swojego życia?

Przyczyny agresji w sieci

Główną przyczyną internetowej przemocy jest anonimowość. Osoby, które dopuszczają się agresywnych zachowań często czują się bezkarni, mają przekonanie, że za ich negatywne oraz wulgarne komentarze wobec innych, nie spotka ich żadna konsekwencja. W ten sposób także dochodzi do tzw. „internetowego efektu odhamowania”. Ludzie, którzy w świecie realnym są nieśmiali lub łagodni, w cyberprzestrzeni pozwalają sobie na dużo więcej, mają wówczas szansę wyrażenia swoich emocji, które głęboko w nich tkwią. Co ważne, nie widzą, jak czują się ci, do których kierują swój hejt. Obrażanie wydaje się być wtedy łatwiejsze, gdyż nie ma żadnej reakcji ze strony drugiego człowieka.

Różne formy agresji w internecie

Jednymi z najczęstszych postaci agresji, mającej miejsce w przestrzeni internetowej,  jest wyrażanie niepochlebnych opinii na temat osób znanych, ale także tych zupełnie anonimowych. Wystarczy poczytać komentarze umieszczane pod artykułami, filmami itp., aby przerazić się agresją wyrażanych tam opinii, ich wulgarnością, negatywną mocą. Z tym trudno jest walczyć, o ile jest to w ogóle możliwe. Często obserwuje się także agresję w stosunku nie tylko do konkretnego odbiorcy, pojedynczego człowieka, ale większej grupy osób.

Jak się bronić przed agresją?

Agresja w cyberprzestrzeni może dotknąć każdego. Warto się przed nią chronić choćby przez unikanie dyskusji, które mogą przyjąć postać hejtu. Raczej nie starajmy się wymieniać z nikim obcym komentarzy, szczególnie tych negatywnych. Często również nie ma potrzeby ich czytania, ponieważ niejednokrotnie reagujemy na nie nazbyt emocjonalnie. Dotykają nas, nawet jeśli nie są kierowane bezpośrednio do naszej osoby. Starajmy się także nie udostępniać nikomu własnych danych, prywatnych zdjęć czy informacji, a nade wszystko adresu zamieszkania. Niektórzy użytkownicy internetu mają z gruntu złe zamiary i od razu wykorzystają to przeciwko nam. Pamiętajmy, że internet daje wiele możliwości do popełnienia przestępstwa. Trzeba też chronić dzieci przed agresją, przemocą, molestowaniem, ponieważ jest to dziś bardzo poważny problem. Wciąż czekamy na stosowne ustawy i regulacje prawne, które zajmą się walką z przemocą w internecie oraz powszechnym hejtem.