Blog

22
Paź

Kiedy wstawić wpis na Facebooku, Instagramie?

Treść publikowanych wpisów to oczywiście jeden z istotniejszych elementów sukcesu, ale co jeszcze jest ważne, aby przyciągnąć uwagę odbiorców? Otóż liczy się także pora wstawienia wpisu, a więc moment, kiedy największa ilość odbiorców zaczyna grasować w internecie. Wirtualny świat jest oczywiście dostępny dla nas całą dobę, ale można przypuszczać, że w pewnych godzinach serwowanie staje się bardziej intensywne. Są to tzw. godziny szczytu, kiedy niemal palą się złącza!

Kiedy Ty przeglądasz swój profil?

Wielu ludzi loguje się na swoim facebookowym profilu tuż po otwarciu oczu. Zgodnie ze statystkami, lubimy przeglądać nowości na naszych profilach społecznościowych będąc jeszcze w łóżku lub podczas porannej kawy. W nocy mogło się wiele wydarzyć, więc nad ranem w wirtualnym świecie aż roi się od wszelkich newsów i gorących, jeszcze ciepłych fotek znajomych. Tę wiedzę mogą wykorzystać osoby zawodowo zajmujące się obsługą kont firmowych w serwisach społecznościowych. Dobrze jest zatem przygotować jakiś post i zaplanować jego wstawanie w godzinach porannych, najlepiej między 7 a 9. Inne popularne godziny to 19-21, kiedy to większość ludzi uporała się już z wszystkimi obowiązkami dnia codziennego i bez wyrzutów oraz dla relaksu może odwiedzić profile społecznościowe. Późniejsze pory są już przeznaczone dla „nocnych Marków”, dlatego nie można na nie stawiać. Co ważne, nad ranem użytkownicy chętnie zapoznają się z contentem graficznym. Jest on dla nich mniej wymagający w odbiorze, kiedy umysł jeszcze do końca się nie przebudził. Uwaga więc dla speców od mediów – mniej tekstu, więcej atrakcyjnej grafiki na rano!

A jak jest w dni wolne i święta?

Każdy z nas lubi sobie troszkę pospać, jeśli jest to dzień wolny od pracy oraz innych obowiązków. Nie ma się więc co dziwić, że czas, w którym zapoznajemy się nowymi postami w mediach społecznościowych ulega zmianie. W soboty i niedziele największy ruch na Facebooku przypada na godziny 12-13. Wówczas to możemy liczyć na najwięcej odwiedzin naszego profilu, a informacja zamieszczona w poście trafi do szerszego grona odbiorców.

A jak jest na Instagramie?

Tutaj mamy nieco inną sytuację. Według doniesień, na Instagramie najlepsze dni do zamieszczania postów to poniedziałki, środy i czwartki. Trudno powiedzieć skąd taka zależność, więc może lepiej nie do końca wierzyć w statystki i zacząć samodzielnie eksperymentować badając, kiedy policzymy najwięcej odsłon. Podobno największą ilość odczytać zanotujemy w godzinach 11-13 i 19-21. Powszechni użytkownicy lubią zamieszczać swoje zdjęcia w godzinach szczytu, czyli 15-16, a więc trzeba mieć wówczas na uwadze spore utrudnienia związane z ładowaniem fotek. Filmy poleca się zaś ładować dopiero po 21, kiedy internet się nieco wycisza. Twitter to już całkowicie inna historia, więc może napiszę o tym w kolejnych artykułach. Tam, aby zyskać odbiorców warto postować dwa razy w ciągu dnia wykorzystując te same teksty.

08
Sie

Zrób selfie z wakacji – ale po co?

Zdjęcia zupy w restauracji, drinka czy nowej deskorolki są nam już bardzo dobrze znane. Chyba nie ma sytuacji, jakiej nie można by było sfotografować i umieścić na Facebooku, poza tymi, które ten portal chętnie cenzuruje. Nikogo więc nie zdziwi cała masa selfie z wakacji. Tylko po co właściwie użytkownicy oddają się takim praktykom?

Wakacyjne selfie ma wzbudzać zazdrość

Selfie ma wzbudzić zazdrość u innych. Spędzanie wakacyjnego urlopu w dalekim zakątku świata stało się obecnie zwyczajnie modne. Namiot nad jeziorem z grupką najlepszych przyjaciół już na nikim nie robi takiego wrażenia, jak wcinanie robaków w tajlandzkiej restauracji czy chodzenie boso po amazońskiej puszczy. Musi być ekstrawagancko, na granicy szaleństwa, ciekawie i wyjątkowo. Takie jest dzisiejsze selfie z wakacji, bo jak urlop, to musi być przecież jedyny w swoim rodzaju!

Internauta na wakacjach

Millenialsi to pokolenie ludzi liczących sobie 18-34 lata. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Allianz Travel Insurance to większość mężczyzn z tej grupy wiekowej pragnie zabłysnąć fotkami z wakacji wśród znajomych. Udostępniane są te zdjęcia, na których wygląda się najlepiej (58%), natomiast fotki mające na celu ukazanie pejzażu lepszym, niż on był w rzeczywistości zamieszcza aż 52% z nich. Ponadto 27% pragnie wzbudzić wstawianymi zdjęciami zazdrość wśród swoich przyjaciół czy znajomych. Bardzo podobne wyniki uzyskano badając zachowania pokoleń generacji X (35-54 lata) oraz Baby Boomersów (+55 lat).

Oszukujemy i jesteśmy oszukiwani

Niejednokrotnie wstawiamy zdjęcia z wakacji, by zauroczyć nimi innych przebarwiając nieco i upiększając zaistniałe wydarzenia. Chcemy wyglądać ładniej, na co pozwalają nam narzędzia do obróbki zdjęć, ale to samo robimy też z pejzażami. Sytuacja, jaka stała się naszym udziałem również nie musi być tak wesoła, jak uśmiechy uwiecznione na zdjęciach. Ponad połowa badanych publikuje swoje wakacyjne zdjęcia z takim właśnie zamierzeniem, aby nieco ukoloryzować rzeczywistość. Ta sama grupa użytkowników daje się równocześnie nabrać na taki sam zamiar innych internautów. Jesteśmy więc zupełnie bezbronni wobec Photoshopa itp. programów, ale także osobistych póz, jakie chętnie przyjmujemy.

Planowanie podróży z Facebookiem

Portale społecznościowe to dziś bardzo częste źródło inspiracji do podróżowania. Ponad połowa Amerykanów twierdzi, że to właśnie zdjęcia innych użytkowników oraz umieszczane przez nich posty stanowią doskonałą inspirację do planowania kolejnych urlopów. Biorą oni przykład także z Instagrama (35%), Pinteresta (19%), Twittera i Snapchata (po 13%). Warto wspomnieć, że mężczyźni częściej dają się ponieść zdjęciom publikowanym na Twitterze, a kobiety na Pintereście. Czyżby więc portale społecznościowe spełniały lepszą funkcję w promowaniu wakacyjnych wyjazdów, aniżeli dedykowane reklamy, za które suto płacą biura podróży? Coraz więcej pojawi się zatem bloggerów podróżników, którzy za spędzanie cudownych wakacji otrzymają jeszcze wynagrodzenie.

04
Lip

Facebook handluje naszymi danymi?

Nie trzeba być nad wyraz bystrym, aby wiedzieć, że nasze dane personalne mogą być cenne. Zainteresowanych ich użytkowaniem nie brakuje, ale skąd można je pozyskać w najpełniejszej formie? Oczywiście to Facebook jest chyba najpopularniejszą platformą, na której chętnie umieszczamy wszystkie informacje o nas samych, choćby te prywatne. Jeśli w porę się przed tym nie otrząsnęliście, to przyszedł już na to najwyższy czas.

Korzystna wymiana danych personalnych

Jeszcze do niedawna wydawać by się mogło, że nikogo nie interesuje czy jesteśmy w związku, jaką mamy historię znajomości i co jest naszą pasją. Okazuje się jednak, że ciekawe może być dokładnie wszystko, co tylko nas dotyczy. Facebook przyznał się, że w ciągu ostatnich 10 lat rozpoczął współpracę z 60 firmami. Były to między innymi firmy produkujące smartfony, jak Blackberry, Apple, Samsung czy Microsoft.

Dlaczego doszło do wymiany danych?

W początkowej fazie tworzenia aplikacji, takich jak Messenger, konieczna była ścisła współpraca z producentami systemów operacyjnych, aby możliwe było funkcjonowanie tych aplikacji na konkretnych modelach telefonów. Oczywiście, zastrzeżono opcję eksploatowania informacji personalnych przez danych producentów telefonów. Chodziło głównie o konkretne ankiety, które miały być pomocne do wykorzystywania funkcjonalności tych aplikacji. Czy jednak na pewno nikt nie pokusił się o użytkowanie danych personalnych, jeśli już miał do nich odstęp? Tego nie wiemy, ale niestety możemy się domyślać.

To jak z tymi danymi?

Facebook odpiera zarzuty związane z udostępnianiem danych swoich użytkowników przez firmy produkujące telefony komórkowe. Twierdzi, że takie sytuacje nie miały miejsca, bynajmniej z tego, co jest im wiadomo. Wydaje się jednak, że panowie mogli się zwyczajnie dogadać między sobą, zrobić to za zamkniętymi drzwiami i wykorzystywać poufne informacje, jak im się tylko żywnie podobało. Czy ktoś mógł im tego naprawdę zabronić?

Aplikacja MyPersonality

Co jakiś czas pojawiają się kolejne wątpliwości dotyczące innych aplikacji Facebooka. Tym razem chodzi o MyPersonality, która powstała w 2007 z inicjatywy Davida Stillwella. Narzędzie to wykorzystywane było do przeprowadzania badań psychometrycznych i pobrało dane od ponad 6 milionów użytkowników. Niemal połowa z nich dała jej dostęp do własnego profilu Facebooka. Ten proceder mógł trwać wiele lat, więc nie wiadomo, do czego posłużyły wszystkie informacje, jakie udało się pozyskać. Obecnie trwają prace na ustaleniem, co rzeczywiście miało miejsce. Czy jednak można to jeszcze jakość naprawić? Wydaje się, że nie. Przecież dane, które wyciekły i tak trafiły już dawno w niepowołane ręce i zostały wykorzystane. Tego zdarzenia się już nie cofnie, a Facebook może teraz tylko pomachać szabelką i zagrozić zakończeniem współpracy z firmą. Tak to się zazwyczaj kończy, więc może zastanówmy się kilka razy zanim udostępnimy coś na Facebooku. Czy rzeczywiście warte jest informowanie świata o swoim obecnym partnerze, posiadanym samochodzie czy ilości dzieci?

05
Cze

Snapchat pogrąża się w kryzysie

Wszyscy z pewnością słyszeli o popularnej aplikacji społecznościowej na urządzenia mobilne, czyli Snapchat. Czy jednak chętnie z niej korzystamy? Z opublikowanych ostatnio danych jasno wynika, że liczba użytkowników Snapchata drastyczne spadła. Głównym powodem jest na pewno nowa aktualizacja, która zmienia interfejs. Jaka jest więc rzeczywistość?

Aktualizacja przyczynkiem do kryzysu

Przyszłość Snapchata nie ma jasnych kolorów. Instagram oraz Messenger królują, mają się świetnie i notują spore wzrosty. Kto by pomyślał, że strzałem w kolano dla Snapchata stanie się nowa aktualizacja? Swoją drogą, można by zapytać, dlaczego brnąć w nowe, skoro stare ma się dobrze? No i stało się. Użytkownicy jasno oświadczyli za pomocą petycji podpisanej przez 1,3 miliona osób i wysłanej do zarządu Snapchata, że domagają się powrotu do stanu sprzed aktualizacji. Wyraźnie nie chcieli tak odmienionego interfejsu, a także podziału jaki został wprowadzony w sekcji kontaktów. Rozdzielono treści na te tworzone przez celebrytów, znajomych oraz marki. Chciano ułatwić, ale się zwyczajnie nie powiodło.

Dlaczego warto słuchać odbiorców?

Petycja użytkowników nie spotkała się z przychylnym odbiorem reprezentantów Snapchata. To był kolejny błąd, ponieważ aplikacje społecznościowe tworzone są przecież wyłącznie dla nich. Widać, że w pewnym momencie Snapchat zakochał się sam w sobie i zdecydowanie dał się ponieść swojemu egocentryzmowi. Boleśnie to potom odchorował, ponieważ zgodnie ze statystykami, ilość odbiorców Snapchata spadła do poziomu sprzed dwóch lat. Z pewnością trudno będzie więc odbudować to grono zaufanej społeczności. Snapchat ugiął się i zrezygnował z aktualizacji nieco za późno, kiedy wykresy poszybowały już w dół. Na słabe notowania Snapchata wpłynęły także komentarze celebrytów, w których stawiali jasne zapytanie: „czy ktoś jeszcze korzysta w ogóle ze Snapchata?”

Użytkownicy Snapchata

To, co miało być główną zaletą Snapchata przez niektórych bywa odbierane jako wada. Mowa tu o znikających wpisach i zdjęciach, których później nie da się już odtworzyć. Pewnie dlatego docelowymi odbiorcami aplikacji mieli być, zgodnie z zamierzeniami, nastolatkowie. Okazało się jednak troszkę inaczej, ponieważ aż 1/3 użytkowników to potencjalni rodzice. A jeśli jest to doskonałe narzędzie zdrady, ze względu na znikające treści? Aż 36% osób, które korzystają z aplikacji są w wieku 18-24 lat. Ponad 60% wszystkich użytkowników przyznaje, że chętnie wysyła treści opatrzone różnymi filtrami, jak na przykład: „lanses- wymiotuję tęczą”. To bardzo ciekawe udogodnienia, dzięki którym być może Snapchat jeszcze oddycha. Niedawno wprowadzono jednak nowy sposób wyświetlania reklam. Są niemal żywcem ściągnięte z platformy YouTube, a więc można je pominąć dopiero po 3 sekundach. Przymus oglądania treści, które wcale nam nie odpowiadają na pewno odbije się trochę na wskaźnikach. Czy Snapchat może sobie jednak pozwolić na kolejny spadek zainteresowania?

30
Maj

Skąd czerpać pomysły na content w social media?

Ile już razy dumałeś przed ekranem komputera, co tym razem zaproponować swoim fanom, klientom i wszystkim odbiorcom treści? Skąd szukać inspiracji, kiedy masz zupełnie pustą głowę i jak formułować posty, żeby nieustannie porażały swoją aktualnością? Okazuje się, że to nie jest wcale takie trudne!

Real Time Marketing

Właśnie uderzyliśmy w temat, jaki nosi nazwę Real Time Marketing, czyli po prostu promowanie marki zgodnie z aktualnymi trendami. Jest to nic innego, jak reagowanie na ostatnie wydarzenia ze świata, z branży i forum społecznościowych. Dopomoże w tym oczywiście niezawodny kalendarz, który pełen jest inspirujących świąt i stałych wydarzeń.

Święta okazją do sprzedaży!

Niektórym wydaje się, że święta to martwy sezon. Podobnie jest z wakacjami. Obecnie jednak to najlepszy czas na promowanie swoich produktów w internecie, ponieważ klienci mają nieco więcej czasu na surfowanie w sieci i przeglądanie ofert w mediach społecznościowych. Stało się to pewnego rodzaju rozrywką, sposobem spędzania wolnych chwil. Wstawiając notkę na Facebooku, nawiążmy więc do święta i postarajmy się zaproponować produkt z perspektywy jego przydatności. Najlepszą okazją są bez wątpienia święta Bożego Narodzenia, które skłaniają do zakupu nawet tych rzeczy, które faktycznie nie są nam wcale potrzebne. Tak działa ich magia i atmosfera wzajemnego obdarowywania. Każde święto ma jednak podobne możliwości, które wprost trzeba wykorzystać i obrócić w zysk!

Wydarzenia sportowe, kulturalne itp.

Kolejną okazją do „ataku” i promowania własnych produktów czy usług są wszelkie wydarzenia sportowe i kulturalne. Na świecie ciągle się coś dzieje. W najbliższych miesiącach nasi sportowcy powalczą na Mundialu, co będzie z pewnością wykorzystywane przez wiele marek, nie tylko w branży sportowej. Podobnie rzecz się ma z wydarzeniami kulturalnymi, pod które niemal każdy może się „podpiąć.”

Kalendarz pełen humoru

W naszym kalendarzu znajdują się także miejsca na mniej poważne święta, jak choćby Dzień Czekolady czy Dzień Spania na Ławce. Z przymrużeniem oka śmiało można do nich nawiązywać w swoich facebookowych postach czy nawet na Instagramie. Ważne, jak to wykorzystamy i czy będzie to pociągająca dla odbiorców forma. Dużym zainteresowaniem cieszą się obecnie własnoręcznie robione gify czy memy. Oczywiście, najlepiej odbierane są wciąż treści w formie wideo tym bardziej, jeśli jesteśmy ich autorami. Wymaga to od nas sporo zaangażowania, jednak ma zdecydowany wpływ na wyniki. Skorzystaj z wielu darmowych aplikacji dostępnych w internecie, które pomagają w tworzeniu ciekawy prezentacji wideo czy gifów. Pamiętaj też, że dużym zainteresowaniem cieszą się darmowe poradniki, które można pobrać na swój komputer w formacie pdf. Ludzie lubią dostawać coś za darmo, a jeśli mogą jednocześnie zdobywać wiedzę, to nie wahają się ani chwili i dużo chętniej wciskają przycisk „lubię to”.

30
Kwi

Czy można się uzależnić od Facebooka?

Uzależnienie od Facebooka, jakkolwiek wydaje się być nieprawdopodobne, rzeczywiście ma miejsce. Dotyczy to oczywiście wszystkich mediów społecznościowych i może się pojawić w każdym wieku.

Facebook Addiction Disorder

Nieustanna chęć spędzania czasu w mediach społecznościowych, ciągłe przeglądanie zdjęć i wstawianie postów nie doczekało się, co prawda, jeszcze własnej jednostki chorobowej, aczkolwiek stało się symptomatyczne. Stanowi nie lada problem, głównie wśród młodych ludzi, którzy niemal przenoszą się z własnym życiem do Facebooka, Twittera czy Instagrama.

Objawy?

Trudno mówić o konkretnych objawach choroby, która nie jest jeszcze skategoryzowana. Mamy tu raczej do czynienia z czymś, co z pewnością za jakiś czas stanie się poważnym medycznym problemem. Obecnie uzależnienie od Facebooka i innych mediów społecznościowych ma swoją projekcję na przykład w załamaniach nerwowych. Istnieją przypadki leczenia psychiatrycznego po tym, jak ktoś został na przykład skrytykowany za kiepski wygląd czy zbyt dużą wagę. Można również bardzo boleśnie przeżyć czyiś sukces lub powodzenie w życiu prywatnym. Dlaczego? Ponieważ wciąż chcemy komuś dorównać. Nasze życie staje się wyścigiem, a dodatkowo pragniemy się uzewnętrznić w internecie, gdyż z łatwością możemy publikować tylko to, co wydaje się nam atrakcyjne.

Równie niebezpieczne jak alkoholizm

Przedziwna natura człowieka sprawia, że od wszystkiego możemy się uzależnić. Narkotyki i alkohol są bardzo powszechnymi używkami. Teraz jest to także internet, bez którego niektórzy po prostu nie potrafią żyć. Zwraca na to uwagę psycholożka kliniczna Susan Flores, która opublikowała książkę poświęconą temu problemowi pt, „Sfesjowani”.

Kto jest narażony na uzależnienie?

Potencjalnie może to być każdy. Najczęściej mowa tu jednak o osobach z pokolenia Y, a więc tych urodnych w latach 86′-97′ oraz 61′-85′. Z pewnością będą to też osoby o mniejszym poczuciu własnej wartości, które w ten prosty sposób chcą wzmocnić swoją wartość. Bez wątpienia dużo łatwiej jest nawiązać relację online, zamiast spotkać się z kimś w prawdziwym życiu. Tutaj można się wykreować tak, jak tylko chcemy i raczej nikt nie zweryfikuje prawdziwości tego, jak się przedstawimy.

Mechanizm uzależnienia

Proces uzależnienia jest taki sam, jak w przypadku wszystkich innych używek. Przekonujemy się, że Facebook staje się naszym sposobem na wyluzowanie oraz relaks. Daje nam zadowolenie i chwilę przyjemności, a także ucieczki od rutyny dnia codziennego, co z czasem nas po prosu przytłacza. Zaczynamy więc chętniej i bardziej regularnie sięgać po ten złudny środek, aż w końcu zwyczajnie nie możemy przestać. Stajemy się poddenerwowani, reagujemy złością, kiedy brakuje nam możliwości przeglądania internetu. Jest to już jak zespół abstynencyjny. Uzależnienie może przyjąć charakter fobii, na przykład wtedy, kiedy pojawiają się leki przed wyjściem z domu bez telefonu lub fantomowe wizje, że ktoś przysyła nam wiadomość na komunikatorze.

30
Kwi

7 rzeczy, które musisz wiedzieć na temat pracy zdalnej

Praca zdalna, czyli online, na komputerze, bez wychodzenia z domu stała się możliwa odkąd internet jest powszechnym narzędziem, z którego mogą korzystać niemal wszyscy. Wiele firm daje nam możliwość wykonywania efektywnej pracy z kanapy naszego przytulnego mieszkanka, więc może warto byłoby przemyśleć taką opcję? Co należy o tym wiedzieć?

Czas nie jest z gumy

To, że zostajemy w domu nie znaczy jeszcze, że możemy sobie pozwolić na wszystkie aktywności i rozrywki bez żadnej kontroli. Szybko przekonamy się, że włączenie telewizora czy przegląd prasy w internecie przeciągnie się do kilku godzin, a odkłanianie pracy na później sprawi, że po prostu zarwiemy noc. Czas nie jest elastyczny, a pracując z domu ma się wrażenie, że doba jest wręcz krótsza, niż w rzeczywistości.

Stwórz grafik działań i plan pracy

Jeśli chcesz skończyć projekt na czas, musisz ustalić sobie konkretne godziny pracy. To pozwoli ci wygospodarować chwilę na wszystko, co konieczne w danym dniu. Podział doby na konkretne aktywności jest wręcz kluczem do sukcesu. Nie planuj jednak monotonnej pracy przez kilka godzin bez ustanku, ale raczej pracuj przez godzinę, robiąc sobie na przykład 15-20 minutowe przerwy. Tak staniesz się bardziej efektywny i będziesz mieć szansę zrobić wszystko, co zaplanujesz.

Bądź dla siebie wymagającym szefem

To nieprawda, że pracując zdalnie nie masz nad sobą szefa. Sam sobie jesteś przecież szefem i powinieneś się stać wymagającym, skrupulatnym i bardzo surowym, bo w przeciwnym razie nic z tego nie będzie. Pomyśl, czy lubisz pracować pod presją, czy raczej jesteś bardziej efektywny dając sobie nieco luzu. To ty musisz opracować najskuteczniejszy sposób na działanie przynoszące wyniki.

Nagradzaj się

Bycie surowym i skrupulatnym nie znaczy jeszcze, że nie można być dla siebie dobrym. Czasem trzeba się po prostu nagrodzić. Praca stanie się bardziej motywująca, jeśli na przykład po przepracowaniu 3 dni zgodnie z grafikiem, zaplanujesz sobie wyjście do kina czy kawiarni.

Miej stałą przestrzeń do pracy

Jeśli chcesz pracować w domu, musisz mieć do tego warunki. Konieczne będzie zorganizowanie sobie oddzielnego pokoju czy choćby jakiegokolwiek przestronnego kąta z biurkiem i wygodnym krzesłem, gdzie będziesz się mógł oddać pracy i skoncentrować. Opuszczając to miejsce, odetniesz się na moment od działania, a więc się po prostu zrelaksujesz. Tym samym inne pokoje w twoim domu nie będą ci się kojarzyć jednoznacznie z aktywnością zawodową.

Spaceruj

Nie pozwól sobie na ciągłe siedzenie w domu, nawet jeśli akurat odpoczywasz. Wyjdź na spacer, pobiegaj, poruszaj się na świeżym powietrzu, ponieważ praca umysłowa będzie efektywniejsza, jeśli nasycisz swój umysł tlenem. Poza tym, ruch sprzyja koncentracji.

Dbaj o swój wygląd

Ta uwaga może się wydawać trochę niepoważna, ale pracując w domu nie musimy wyglądać elegancko. Niektórzy zostając w swych czterech ścianach, siadają do biurka w pidżamie lub szlafroku, a taka niedbałość przekłada się także na efekty naszej pracy. Zawsze dobrze wyglądaj, ponieważ twój mózg nastawi się wówczas na doskonałe wyniki.

29
Mar

Wyczerpująca praca moderatora treści portali społecznościowych

Praca w social mediach niektórym wydaje się być wymarzonym zajęciem. Wiele osób pełniących obowiązki moderatorów treści i pracujących dla takich molochów jak Facebook czy Microsoft, uznali, że się jednak pomylili. Dlaczego?

Ciekawa praca przy komputerze czy może…?

To właśnie młodzi ludzie są najczęściej podatni na pozornie intratne oferty pracy, głównie mobilnej. Chętnie decydują się na wykonywanie swoich obowiązków w domu albo pracę w firmie, w młodym i ambitnym zespole. Ta już po krótkim czasie okazywała się jednak być ogromnym ciężarem, zwłaszcza emocjonalnym. Mało kiedy mówi się jednak o obciążeniach psychicznych moderatorów treści, którzy to w pierwszej kolejności narażeni są na oglądanie niemoralnych zdjęć, filmów pełnych przemocy i odrazy. Rzadko kiedy pracownicy decydują się pozostać na stanowisku moderatora dłużej niż rok albo nawet kilka miesięcy. Są to więc przede wszystkim pracownicy tymczasowi, którzy na początku nie są jeszcze w stanie wyobrazić sobie, co tak naprawdę będzie należało do ich obowiązków i że nie będzie to tylko niewinne usuwanie komentarzy pełnych obelg czy przekleństw, a zupełnie inny kaliber spraw.

Być moderatorem oznacza mieć swojego psychoterapeutę

Jakim wyzwaniom muszą stawić czoła moderatorzy treści? Osoby, które udzieliły otwartego wywiadu w tej sprawie niejednokrotnie przyznawały, że były to materiały, które spędzają sen z powiek. Ich praca polega na przeglądaniu treści oznaczonych za niewłaściwe. Opowiadali, że ich oczom ukazywały się sceny bestialskiego traktowania zwierząt, znęcania się na swoimi domowymi pupilami. Przerażająca ilość postów bezpośrednio nawiązywała do gwałtów oraz sadyzmu na kobietach czy słabszych. Zdarzają się oczywiście treści pedofilskie, a nawet cała masa zdjęć ofiar wojen, w których to pokazuje się ludzkie wnętrzności i zmasakrowane ciała. Pozyskiwani do tej roli pracownicy w większości nie spodziewali się, z czym będę się musieli mierzyć. Cena, jaką płacą za tę pracę jest często nie do udźwignięcia i powoduje ogromne starty na gruncie psychicznym. Wielu z nich musiało potem po prostu korzystać z pomocy psychoterapeutów, aby móc otrząsnąć się z przykrych obrazów i wymazać doświadczenie pracy na stanowisku moderatora na przykład platformy YouTube. Dziś z odrazą wracają do tych bolesnych wspomnień.

Po co moderacja treści? Czy to w ogóle konieczne?

To pytanie wydaje się być już bardzo proste. Otóż okazuje się, że jest to konieczne, ponieważ patologiczne osobowości czerpią dużą satysfakcję z prezentowania przemocowych i niemoralnych treści na widok publiczny. Facebook mógłby się równocześnie stać platformą komunikacji pomiędzy tymi, którzy organizują działania przestępcze. Praca moderatora jest tu więc na wagę złota, ponieważ ktoś musi zwyczajnie reagować na treści zakazane. Niestety, najpierw będzie konieczne ich ujrzenie, a dopiero potem właściwa reakcja, komu należy to zatem pozostawić?

18
Gru

Messenger – jaki był rok 2017?

W Polsce aplikacja popularniejsza od Facebooka, niesamowity rozwój i liczby, które robią niesamowite wrażenie, nowe możliwości marketingowe. Messenger. Jaki był rok 2017 dla giganta wśród komunikatorów? Zobacz, jak to wygląda w Polsce i na świecie.

Messenger w Polsce

Według raportu Gemius PBI na listopad 2017 w naszym kraju jest aż 27,7 mln aktywnych użytkowników Internetu, z czego aż 21,5 mln korzysta z urządzeń mobilnych, co daje wzrost aż o 200 tysięcy w porównaniu z październikiem. To samo badanie jasno pokazuje, że Messenger umocnił się na podium wśród najczęściej używanych aplikacji mobilnych – korzysta z niego aż 11 135 781 osób (wzrost o 579 302 użytkowników), daje to aż 40,23% zasięgu. Dla porównania, z aplikacji Facebook „jedynie” 9 249 828 osób (zasięg 33,41%). Niekwestionowanymi liderami są oczywiście Google i YouTube.

Już same liczby pokazują, że Messenger zdobywa coraz większą popularność w Polsce, co implikuje również ogromne możliwości. Dość wspomnieć o prężnie rozwijającym się Messenger Marketingu, którego głównym narzędziem są chatboty. Już teraz wyniosły one obsługę klienta na niespotykany dotąd poziom, a specjaliści przewidują ich dalszą ekspansję. Coraz więcej światowych marek inwestuje w boty, by prowadzić jeszcze bardziej spersonalizowaną komunikację ze swoimi fanami i klientami. Rok 2018 dla botów będzie przełomowy – to stwierdzamy już teraz!

Messenger na świecie

Rok 2017 dla twórców aplikacji jest szczególnie wyjątkowy. Domyka się klamra historii, która obrazuje pewną epokę w przenikającym się świecie technologii i komunikacji. To właśnie w tym roku świętujemy 25-lecie wysłania pierwszego SMS-a. Jeśli chcesz zobaczyć, jak w ciągu tego czasu ewoluowała komunikacja, jak zmieniały się urządzenia i konkretne rozwiązania, kliknij.

Wracając jednak do meritum – największe emocje budzi liczba aktywnych użytkowników. W skali globalnej każdego miesiąca korzysta z Messengera, bagatela, ponad 1,3 miliarda użytkowników. Każdego dnia prowadzonych jest aż 7 miliardów rozmów, jednocześnie zawiązuje się aż 260 milionów nowych konwersacji per day.

W ciągu roku dało się zauważyć nową tendencję, a mianowicie komunikację grupową. Lubimy dzielić się informacjami w gronie najbliższych, ale jednocześnie coraz bardziej dbamy o swoją prywatność. Między innymi dlatego, każdego dnia 2017 roku powstało aż 2,5 miliona czatów grupowych, uczestniczyło w niej średnio 10 osób. Czy to wiele? Oceńcie sami. Dodać warto jeszcze, że najpopularniejszym emoji w rozmowie grupowej jest ”haha”, w prywatnej serca w oczach. Nawet nie chcecie wiedzieć, ile emotikonów wysłano przez ten rok 🙂

Video, ach video!

Specjaliści zajmujący się światowymi trendami w stajni Messengera odrobili pracę domową wręcz celująco. Od jakiegoś czasu widać ewidentne zainteresowanie użytkowników sferą wideo. Sam czat pisany to już za mało. Było konwersacje face-to-face, były też wideo konferencje, dlatego inżynierowie zafundowali nam nowe rozwiązania AR, czyli związane z rzeczywistością rozszerzoną.

 

Efekty są obłędne! Ponad 17 miliardów video chatów na całym świecie – prowadzono je także na Antarktyce! Nie można zapomnieć także o Messenger Day, które robi ogromną konkurencję Snapchatowi, a także Insta Stories. Prowadzone też były prace nad innowacyjną kamerą dedykowaną Messengerowi.  kto wie, może 2018 rok przyniesie upragnioną premierę.

Chcesz poznać całość raportu? Zerknij na infografikę.

Patrząc na mijający 2017 rok, możemy być pewny, iż kolejny będzie jeszcze bardziej emocjonujący. Masz swoje przewidywania i obserwacje? Podziel się nimi w komentarzach.

21
Lis

5 trendów w social mediach w 2018 roku

Social media to siła, która może odmienić współczesny marketing, a zeszłoroczne poczynania w tej branży pokazały, że rzeczywiście wpływa na reklamę. Ich znaczenie jest więc nie do przecenienia, jeśli mamy na myśli rozwój naszej firmy i jej sukces. Przyjrzyjmy się zatem, jak będą się kształtować przyszłoroczne trendy w tej branży.

Niezachwiana pozycja video

Pliki video były, są i co najważniejsze – będą miały ogromne znaczenie podczas tworzenia kampanii w social mediach. Są także istotne dla algorytmów wyszukiwarek, ale też bez wątpienia są chętniej klikane przez użytkowników. Komu się jeszcze chce cokolwiek czytać, nawet jeśli są to krótkie teksty? Warto też zwrócić uwagę na popularne Stories, które także składają się z plików video i można je udostępniać również w określonej sekcji na Instagramie.

Znikające treści

Tutaj pewne zaskoczenie, ponieważ trudno się było spodziewać, że ulotne treści, do których przyzwyczaił nas już Snapchat, będą rosły w siłę. Dlaczego? Otóż młode pokolenie użytkowników traktuje je jako bardziej autentyczne. Ponadto stwarza to pewną sytuację zaangażowania, a więc konieczność śledzenia i kontrolowania, kiedy treść pojawi się na stronie. Trzeba zatem być czujnym i wiecznie aktywnym.

Chatboty

Chatboty, które działają niemal jak prawdziwy przedstawiciel klienta, załączają się na stronie, kiedy tylko wyczują obecność użytkownika. Ten ma więc od razu informację, że jest w kręgu zainteresowania, może swobodnie i szybko o coś zapytać, zasięgnąć informacji. Największe marki od razu zdecydowały się zatem na wprowadzenie tego udogodnienia do swojego podwórka. Warto zwrócić uwagę, że Chatboty występują obecnie na Facebooku w ilości 100 tysięcy miesięcznie. Ten trend będzie stale zyskiwał na popularności.

Spersonalizowany content

To nie jest tak, że tekst zupełnie straci na znaczeniu, a na jego miejscu pojawią się wszelkie pliki multimedialne. Content będzie cenny, ale tylko jeśli trafi do konkretnego odbiorcy, a więc musi być spersonalizowany. Warto zatem przygotowywać kilka rodzajów treści, skrojonych pod konkretnych odbiorców i różnych użytkowników internetu. Mamy ich bowiem cały wachlarz. Są najmłodsi urodzeni po roku 2000, dla których internet od zawsze był całym światem i starsi, którzy korzystają z niego dopiero od pewnego czasu.

Najmłodszy odbiorca

Dzisiejsze marki już muszą myśleć o tym, jak trafić w gusta najmłodszego pokolenia użytkowników internetu. Ci potrafią być bardzo wymagający, ponieważ są od początku swego życia z internetem za pan brat.  Potrzebują więc autentycznego przekazu, ale też szybko trafiającego do nich komunikatu. Sprzedaż produktów dla tego typu odbiorców może być niełatwa, dlatego trzeba się naprawdę postarać, aby móc sprzedać im jak najwięcej. Konieczne jest także zintegrowanie mediów społecznościowych z konkretną marką, bo bez tego nie ma mowy o dotarciu do potrzeb tzw. pokolenia Z, o którym tutaj mowa.