Kategoria: Baza wiedzy

19
sty

Jak budować relacje na LinkedIn?

LinkedIn służy głównie do zawierania i zacieśniania więzi stricte biznesowych. Jednak zanim będzie to możliwe, warto wiedzieć, jak w ogóle nawiązywać relacje w tym środowisku social mediowym. Wszelkie faux-pas nie są tu mile widziane – nieraz wystarczy jedno nieodpowiednie zachowanie, by stracić szansę na dobry kontakt zawodowy. Jak zatem tworzyć dobre znajomości w serwisie LinkedIn?

Od czego zacząć tworzyć sieć kontaktów na LinkedIn?

1. Dbałość o swój profil

Zdecydowanie łatwiej udaje się dotrzeć do konkretnych osób na LinkedIn, jeśli wiedzą, z kim mają przyjemność. Dlatego też najlepiej zacząć od uzupełnienia wszystkich niezbędnych informacji na swoim profilu w tym serwisie. Warto przede wszystkim skupić się na tych aspektach, które dotyczą wykonywanego zawodu. Można także dodać treści powiązane z wykonywaną pracą, dotyczące innych profesji, w jakich ktoś również się realizuje dodatkowo bądź hobbystycznie.

2. Zamieszczanie artykułów biznesowych

Jako że LinkedIn ma wbudowaną opcję prowadzenia swojego profilu także na zasadzie bloga, warto z niej skorzystać. Zwłaszcza jeśli myśli się o tym, by przesyłać ludziom dodanym do kontaktów linki do tych wpisów. W ten sposób konto na LinkedIn „żyje” i, tym samym, może cieszyć się zainteresowaniem.

Artykuły, które można przeczytać, wyszukując określonych treści po konkretnych frazach i hashtagach często mogą otworzyć furtkę do nowych kontaktów. Zatem propozycje od użytkowników tego serwisu, by dodać ich profil do znajomych, mogą spływać niekiedy wręcz lawinowo.

Dodając co jakiś czas kolejny taki wpis, można również troszczyć się o swój wizerunek. Szczególnie jeśli zamieszcza się artykuły wyczerpujące temat, merytoryczne, które faktycznie wiele osób uzna za przydatne i warte polecenia innym. Można w końcu zostać docenionym jako ekspert w swojej branży, co także pomaga w nawiązywaniu kontaktów. Przede wszystkim z osobami, które piastują eksponowane, lukratywne stanowisko, przez co niełatwo nawiązać z nimi relację biznesową, czy współpracę zawodową.

Jak znaleźć interesujący kontakt na LinkedIn?

Najczęściej poprzez wyraz „interesujący” można mieć na myśli kogoś, kto akurat dobrze wpisuje się w pewne okienko poszukiwań, na przykład pod względem posiadanych umiejętności, czy doświadczenia w danym zakresie. No więc jak znaleźć taki kontakt na LinkedIn? Najprościej wpisać konkretną branżę w pasku wyszukiwarki, by mieć dostęp do wszystkich tych profili, które pasują do tego zapytania. Przeglądając kilka takich kont, można nieraz dojść do wniosku, że warto uwzględnić jeszcze jakiś parametr, na przykład wiek, czy lokalizację, by dotrzeć do osób, z którym potencjalnie warto wysłać zaproszenie do grona swoich znajomych.

Jak wysłać zaproszenie nieznajomej osobie na LinkedIn?

Wydawać by się mogło, że wysłanie zaproszenia do kogoś na LinkedIn to najprostsza rzecz pod słońcem. Rzeczywiście – jeśli chodzi o napisanie i wysłanie, to tę czynność wykonuje się podobnie jak na innych serwisach, nie tylko społecznościowych. Problem jednak polega na tym, że nigdy nie wiadomo, czy ten adresat wiadomości przyjmie zaproszenie, czy nie.

Najlepiej więc w takim zaproszeniu wysłać zapytanie dotyczące problemu, z którym ktoś może się mierzyć. Dla adresata wiadomości jest to dodatkowa okazja, by móc przedstawić się w roli profesjonalisty i eksperta, więc jest duża szansa, że przyjmie zaproszenie.

Jeśli jednak ktoś nie ma żadnych trudności, a potrzebny jest kontakt np. po to, żeby móc nawiązać kiedyś współpracę z taką osobą, warto przedstawić się, podając różne formy kontaktu, a także odnośnik do jednego ze swoich artykułów. Najlepiej do takiego, którym dana osoba może się faktycznie zainteresować.

O czym pamiętać w tym miejscu? Warto przed wysłaniem takiej wiadomości sprawdzić, która jest akurat godzina. Nieraz, gdy ktoś przeczyta, że serwis zarejestrował przychodzące zaproszenie już po godzinie 22, może nabrać podejrzeń, czy na pewno chodzi o relacje czysto zawodowe.

Kto najszybciej przyjmie zaproszenie na LinkedIn?

Z pewnością będzie to osoba, która w jakimś stopniu podziela zainteresowania, czy profil biznesowy nadawcy zaproszenia. W pierwszej kolejności, gdy założy się konto na LinkedIn, najlepiej poszukiwać zatem kontaktów wśród osób, które są właśnie powiązane z branżą, w jakiej się pracuje.

Zaproszenie przyjęte na LinkedIn – co dalej?

Nieraz, gdy już ktoś przyjmie zaproszenie, poprzestaje się na tym. Po kilku tygodniach można się natomiast zdziwić, że osoba ta „wyparowała” z listy kontaktów. Dlaczego tak się stało? Ponieważ relacje na serwisie LinkedIn warto rozwijać i, jak to się mówi, „kuć żelazo, póki gorące”. Gdy więc już ktoś potwierdzi dodanie do listy znajomych, najlepiej wysłać następną wiadomość. Jako że jest to wciąż relacja na zasadzie „badania gruntu”, lepiej napisać bardziej ogólnie i w lekkim tonie.

Rozwijanie relacji biznesowej poza LinkedIn

Jeśli już wymieni się z kimś co najmniej kilka wiadomości i odnosi się wrażenie, że udało się „złapać kontakt”, warto pójść o krok dalej. Następnym etapem może być umówienie się na spotkanie nie tylko poza LinkedIn, ale poza siecią w ogóle. Dopiero podczas spotkania „na żywo” można tak naprawdę porozmawiać w sposób naturalny i jeszcze bardziej zacieśnić więzi. Nieraz takie relacje zawodowe mogą przekształcić się w bardziej prywatne, a co najmniej przyjacielskie na polu biznesowym.

25
lis

Dlaczego warto robić webinary na social mediach?

Wideo w postaci webinaru zyskuje coraz większe grono sympatyków i zwolenników. Już, chociażby z tego powodu warto rozważyć tworzenie takich filmów na social mediach. Powodów jest jednak znacznie więcej. Być może niektóre z nich przekonają, by od czasu do czasu wzbogacać swój profil na mediach społecznościowych właśnie o takie treści.

Webinar jest jak spotkanie po godzinach

Lockdowny i praca zdalna sprawiły, że wiele osób musiało ograniczyć swoje kontakty z bliski, czy z partnerami biznesowymi do porozumiewania się za pomocą Internetu lub telefonu. Webinar to taki film, który pozwala na chwilę zapomnieć o tym, jak bardzo wszyscy są od siebie oddaleni i jak trzeba lub nie ma czasu, by być ze sobą bliżej. Poprzez takie wideo można zdecydowanie skrócić dystans. Docenią to szczególnie te osoby, które chciałyby na social mediach jak najszybciej nawiązać relacje z odbiorcami.

Większość tych, którzy mają swój profil na mediach społecznościowych, jest cały czas dostępna. Jednak dopiero po pracy tak naprawdę można naprawdę zagłębić się w treści, z którymi ktoś chciałby się zapoznać. Dlatego też webinar może być ciekawym sposobem na spędzenie wieczoru. Tym bardziej że z takiego filmiku można dowiedzieć się czegoś konkretnego w danym temacie. Zainteresowany może też zapytać o niejasną dla siebie kwestię i otrzymać odpowiedź w „czasie antenowym” tego wideo.

Webinar to doskonały pretekst, by przypomnieć o sobie w mailu

Dzisiaj korzysta się z różnych form kontaktów, które nie sprowadzają się tylko do strony internetowej, tylko do social mediów, czy tylko do bloga. Z tego też powodu opłaca się łączyć kilka kanałów, by przekazać istotne treści. Tworząc webinar, z myślą, że zamieści się go na social mediach, można bez wahania napisać e-maila w tej sprawie. Nikt nie weźmie tego za nachalność, wręcz przeciwnie – istnieje większa szansa, że na pewno obejrzy taką relację wideo z zainteresowaniem.

Informując o webinarze za pośrednictwem poczty elektronicznej, można pokusić się o inne wiadomości w takiej treści. Oprócz podania daty i godziny, kiedy ma się odbyć takie spotkanie live na social mediach, można również wspomnieć o tym, dlaczego powstał. Warto też pokrótce przybliżyć swoją osobę, czy markę, a także podać różne adresy url, pod jakimi jest się dostępnym. Nie zaszkodzi też wspomnieć, że jeśli ktoś uzna ten webinar za interesujący, może podzielić się swoimi odczuciami nie tylko na social mediach, ale również odpowiadając na wysłaną wiadomość przez pocztę e-mail.

Jednym słowem za pomocą webinaru udaje się zacieśnić więź z odbiorcą, jeśli tylko zsynchronizuje się relację wideo z informacją wysyłaną na pocztę elektroniczną.

Webinar na social mediach – kreowanie wizerunku eksperta w swojej branży

Webinar pozwala przybliżyć odbiorcą konkretny temat. Zatem każdy, kto próbuje swoich sił w realizacji takich filmów, może przedstawić się jako ekspert w danej dziedzinie. Łatwo można to zaobserwować, kiedy ogląda się webinary, które są już dostępne w sieci. Znaleźć można takie relacje wideo osób, które są fachowcami w określonej branży, na przykład aranżacji wnętrz, budownictwa, hydrauliki, czy marketingu.

Nie każdy musi od razu wiedzieć wszystko o wszystkim w danym temacie, ale może specjalizować się w wąskim zakresie i na tym polu być niekwestionowanym autorytetem. Warto ten aspekt wykorzystać i stworzyć webinar, za pomocą którego użytkownicy na social mediach będą udostępniać film, dzielić się treścią, która z niego pochodzi, czy polecać swoim znajomym fachowca – twórcę tego wideo.

Nic tak nie angażuje do działania na social mediach, jak webinar

Jeśli ktoś nie może co chwilę zaglądać na swoje profile na social mediach, warto sprawić, by to odbiorcy się dostosowali, a nie na odwrót. Zapowiadając webinar, uda się to osiągnąć w stu procentach i, co najważniejsze, nikt nie pomyśli, że jest w tym coś złego.

Webinar przyciąga uwagę i wzbudza wiele pozytywnych emocji

Dzięki takim relacjom live można zdecydowanie bardziej przykuć uwagę, a także liczyć na to, że większość poświęci swój czas na spędzenie go właśnie podczas takiej transmisji. Pozwala to dość ekonomicznie zarządzać swoim budżetem, czy minutami, jakie można przeznaczyć na budowanie relacji, wizerunku i promocję w jednym. Daje to zadowalające efekty, o ile profesjonalnie realizuje się webinar i próbuje się odpowiedzieć na wszystkie pytania, które pojawiają się na koniec takiej relacji wideo.

Webinar wciąż jest swego rodzaju „rarytasem” na social mediach, dlatego można spodziewać się, że krótka wzmianka o planowanej transmisji w zupełności wystarczy. Osoby, które polubiły profil i śledzą konto, są nieraz swego rodzaju marketingowcami, którzy przekazują informację dalej o terminie, w którym webinar ma mieć miejsce. Krótki wpis na social mediach może więc zadziałać jak viral – ludzie gromadzący się na portalu społecznościowym szybko przekażą sobie „dobrą nowinę”.

Dlaczego by nie spotkać się ze znajomymi podczas webinaru?

Gdy bardziej odpowiada praca zdalna i kontakt przez Internet, spotkanie podczas webinaru może stać się nową formą spędzania czasu poza pracą. Zamiast do kina, teatru, czy do restauracji warto nieraz spotkać się w miejscu wirtualnym, by poszerzać swoje zainteresowania. Webinar to wszystko zapewnia, tym bardziej że często trzeba się na niego zapisać wcześniej, by uzyskać „wejściówkę”. Zupełnie tak, jakby ktoś wybierał się na wydarzenie kulturalno-rozrywkowe.

02
lis

Strona mobilna a rentowność biznesu w social mediach

Portale społecznościowe od pewnego czasu nie są już jedynie wirtualnym miejscem spotkań. Stają się potężnym narzędziem marketingowym, a niekiedy nawet profesjonalnie działają na nich serwisy sprzedażowe. Coraz więcej internautów kupuje również w social mediach, korzystając z urządzeń mobilnych, jak smartfon, czy tablet. Jak ważna jest zatem strona mobilna dla przedsiębiorcy, jeśli chodzi o perspektywy wzrostu sprzedaży?

Dlaczego warto starać się o zainteresowanie ofertą na social mediach?

Większość internautów korzysta z portali społecznościowych

Social media to jeden z symboli naszych czasów – korzystają z nich już coraz młodsi, a i starsze osoby zaczynają się również przekonywać do takich stron. Można się dzielić na nich swoimi doświadczeniami i nie trzeba już prowadzić książki teleadresowej, ponieważ jest duża szansa, że wszyscy znajomi bliscy i dalsi mają swój profil na popularnym serwisie Facebook, czy na jego „dziecku”, czyli Instagramie.

Social media można łatwo powiązać z prowadzonym biznesem

Zwykle pierwsze komentarze pojawiają się już po kilku minutach, a nawet sekundach, jeśli profil cieszy się dużym zainteresowaniem. Social media powoli wypierają wiadomości SMS, a nawet rozmowy telefoniczne. Dla przedsiębiorcy to wręcz idealna sytuacja, tym bardziej, że portale społecznościowe łatwo udaje się skorelować ze stroną biznesową, blogiem firmowym i innymi narzędziami marketingowymi, z jakich się korzysta. Social media pozwalają zebrać bardziej bezpośrednie opinie, które nieraz napływają w niestandardowych godzinach, czyli wcześnie rano lub późnym wieczorem, kiedy obsługa klienta praktycznie jeszcze lub już nie funkcjonuje danego dnia.

Działania marketingowe na social mediach trafiają na właściwy grunt

Inną zaletą portali społecznościowych, a szczególnie takiego jak Facebook jest to, że można tworzyć grupy odbiorców zainteresowane konkretną tematyką. W ten sposób udaje się stworzyć społeczność wokół marki, czy produktu, jaki dana firma oferuje. Prowadzenie takiej grupy pozwala też przekazywać treści marketingowe związane z firmą lub jej ofertą dokładnie tym osobom, które faktycznie będą chciały się o nich dowiedzieć. Dzięki temu działania marketingowe są o wiele bardziej efektywne, a przy tym nie muszą kosztować nawet złotówki, jeśli o profil na social mediach dba jeden z pracowników firmy.

Jak prowadzić marketing na social mediach?

By działania marketingowe na portalach społecznościowych były skuteczne, nie wystarczy ich po prostu prowadzić w takim miejscu w sieci. Popularność social mediów jest dobra i zła, bo konkurencja korzysta z tych samych kanałów, dlatego warto przemyśleć to, jak „zaistnieć” na jednej, czy na kilku takich stronach.

Przydaje się zatem strategia, która pozwoli określić cele biznesowe, a także to, w jaki sposób je osiągnąć. Można dzięki niej opracować taki lejek sprzedażowy, który przyniesie największy dochód ze sprzedaży, a jednocześnie pozwoli uzyskać mnóstwo dodatkowych bonusów. Mogą to być na przykład komentarze dotyczące produktów, polubienia na social mediach, czy udostępnianie treści, którą się zamieszcza w takich miejscach.

Żeby działania marketingowe odniosły sukces, nie wystarczy jednak skupiać się wyłącznie na tym, by je prowadzić w odpowiedni sposób. Potrzebne jest też zrozumienie rynku, a w szczególności klientów, którzy mają docelowo kupować produkty. Niezbędne jest też dostosowanie strony internetowej pod użytkowników. Warto przy tym pamiętać, że coraz więcej osób kupuje za pomocą swojego smartfona, a nie komputera, jak to było jeszcze do niedawna.

Responsywna strona mobilna – czy jest konieczna?

Czy strona internetowa jest funkcjonalna? Czy witryna jest wyraźna, szybko się ładuje i jej interfejs przekłada się na wyniki sprzedaży? Gdy przedsiębiorca odpowie sobie na te kluczowe pytania, wtedy uzna, że bez strony mobilnej po prostu się nie da.

Strona mobilna jest czytelna na każdym urządzeniu – od smartfona po telewizor

Responsywna strona WWW dobrze się wyświetla praktycznie na każdym urządzeniu, niezależnie od tego, czy kupujący korzysta akurat ze smartfona, czy robi zakupy poprzez Wi-Fi dostępną w swoim telewizorze. Poza tym Google, czyli wciąż najpopularniejsza wyszukiwarka, w której warto się promować, wspiera serwisy dostosowane do urządzeń mobilnych – strony te plasują się wyżej pod określonymi hasłami, na jakie przedsiębiorca się promuje.

Za pomocą smartfona kupują osoby, które są już zdecydowane

Ci, którzy robią zakupy, korzystając ze smartfona, najczęściej znajdują na tę czynność podczas przerwy w pracy albo gdy są w podróży. Jeśli strona nie jest dostosowana do takich osób, zamówią dany produkt u konkurencji. Mają wówczas pewność, że lejek sprzedażowy jest logiczny i cały proces składania zamówienia przebiegnie w kilka chwil.

Strona responsywna wpływa na pozytywny odbiór firmy

Przedsiębiorcy, którzy korzystają z responsywnej strony internetowej, cieszą się większym zaufaniem, ponieważ serwis ten nie wzbudza żadnych zastrzeżeń pod względem technicznym. Klienci potrafią również docenić to, że strona RWD jest zaprojektowana w ten sposób, by można było na niej komfortowo i bez zwłoki znaleźć produkt i go zamówić. Mogą też postrzegać firmę oferującą swoje produkty na stronie mobilnej jako tę, która idzie z duchem czasu. Zatem instytucja, która korzysta ze strony responsywnej wzbudza same dobre skojarzenia, co także pomaga pozyskać klienta i sprzedać mu swoje produkty.

07
paź

Autentyczność marki na tle trendów w social mediach

Autentyczność to wciąż jeden z najsilniejszych „motorów napędowych” w świecie sprzedaży. Jeśli firma jest postrzegana za prawdziwą, wzbudza większe zaufanie, a jej przesłania mają moc i mogą porywać tłumy. W social mediach coraz trudniej zachować autentyczność marki. Może ona oznaczać po prostu nudę, a nuda na portalach społecznościowych jest niedopuszczalna. Jakie są obecne trendy w mediach społecznościowych i jak na ich tle pozostać sobą w biznesie?

„Zwykłe” posty na social mediach już nie tak skuteczne?

Obserwując swoje konto biznesowe na social mediach, można dojść do wniosku, że tak zwani fani, czyli osoby, które polubiły profil, nie zawsze są tymi, którzy kupują najczęściej. Można więc dojść do wniosku, że organiczny ruch w mediach społecznościowych nie przynosi spodziewanych korzyści i wypadałoby się ograniczyć do zamieszczania płatnych postów.

Jednak takie działanie przynosi zwykle więcej szkód niż pożytku. Dlaczego? Ponieważ odbiorcy przyzwyczaili się, że strona jest aktywna i że wysyła komunikaty, które są naturalne w ich odczuciu. Ograniczając komunikację organiczną, można niechcący wysłać sygnał, że firma prowadzi konto np. na Instagramie, czy na Facebooku głównie po to, żeby na nim zarabiać. Natomiast firmy nie bardzo interesuje to, co ludzie piszą pod postami i czy więcej osób „polubi” konkretną wiadomość, czy nie.

Najlepiej więc wciąż łączyć wyniki organiczne z płatnymi. Niemniej w okresie, kiedy nie przynosi to zbyt dużych korzyści, może lepiej zmniejszyć częstotliwość, z jaką zamieszcza się posty. Zamiast pisać, żeby pisać, zdecydowanie korzystniej przygotować ciekawy format treści, które będą np. zapowiadać nową ofertę lub usługę z mniejszym lub większym wyprzedzeniem.

Jeśli firma zbyt mocno zmieni swoje „zachowanie” na social mediach pod tym względem, może stracić zaufanie odbiorców, którzy polubili jej profil. Niezależnie od tego, kto kupuje, polubionym wyświetlają się treści z obserwowanych stron, które przegląda się raz z większych zainteresowaniem, raz z mniejszym, ale przegląda.

Czy analizowanie „słupków” popularności reklam ma sens?

Niekiedy okazuje się, że popularne reklamy, czyli te, w które „klika się” najczęściej na social mediach, nie przynoszą oczekiwanych efektów. Firmy jednak inwestują w nie „grube” pieniądze, ponieważ z analizy danych wynika, że dzięki nim marka staje się bardziej rozpoznawalna, a rozpoznawalność przekłada się na wzrost sprzedaży. Na mediach społecznościowych taki tok myślenia nie zawsze odzwierciedla rzeczywistość, tym sam nie zawsze popłaca.

Warto wziąć pod uwagę również inne dane, które przydałoby się przeanalizować. Mianowicie to, jak klikanie w reklamy przekłada się na realną sprzedaż. Często okazuje się, że to te najmniej popularne, w które społeczność social mediów klikała najrzadziej, przynosiły największy zysk. Być może ma to związek z nachalnością popularnych reklam lub tego, że jest ich za dużo, że wyświetlają się zbyt często. Ludzie są bombardowani różnymi formami reklam i stali się na nie wyczuleni. Również dlatego, że na social mediach częściej niż gdziekolwiek indziej można natknąć się na osoby, które same korzystają z różnych form promocji. Dlatego też ci odbiorcy nie są tak „podatni” na sugestywność reklam, jak internauci, którzy na przykład przeglądają firmowego bloga, czy oficjalną stronę przedsiębiorstwa.

Warto więc nie myśleć o kontaktach na social mediach na zasadzie głównego źródła dochodu, ale jak na dodatek. W dzisiejszych czasach coraz częściej sprawdza się powiedzenie, że „mniej znaczy więcej” – może zatem, zamiast rozsyłać milion takich samych reklam, podzielić tę pulę na trzy i bardziej je spersonalizować lub dodać inną treść, która odsłaniałaby inne zalety oferty bądź produktu.

Można w tym przypadku zachować autentyczność marki, kierując się zasadą, że lepiej serwować odbiorcom walory swojej oferty w mniejszej dawce, jednak konkretnie i oryginalnie niż decydować się na „masową formę promocji”. Przykładem tego drugiego wariantu jest „przeklejanie” treści z bloga firmowego na social media, bez dodawania jakichkolwiek akcentów, które byłby właściwe dla tego specyficznego środowiska.

Dyplomacja, dyplomacja, dyplomacja… i co z tego wyniknie?

Gdy przedsiębiorstwo zamyka się na pozostałych, skupiając całą uwagę na tych, którzy należą do lojalnych grup, można stracić obraz całości. Trudno zachować autentyczność, jeśli firmę w ogólnym zarysie postrzega się jako markę „niewidzącą poza czubek swojego nosa”. Takie wrażenie pojawia się, gdy instytucja reaguje tylko na dobre komentarze, ignorując złe.

Z drugiej strony podział na social mediach jest widoczny gołym okiem, a wszystko przez… poprawność polityczną. Są ludzie, którzy mają swoje zdanie i go nie zmienią, niezależnie od tego, jak duży wycinek prawdy udało im się poznać. Do tego dochodzą tak zwane fake newsy, które również mogą wprowadzić zamieszanie i sprawić, że marka „straci twarz”. Co gorsze, na social mediach takie nieprawdziwe informacje „prostuje się” bardzo wolno w porównaniu z tym, jak szybko się one rozprzestrzeniają.

Zatem gdy uda się już obalić fake newsa, zdąży on napsuć wiele krwi i spowodować nieodwracalne straty. By zachować autentyczność, firma musi wiedzieć, co się dzieje w mediach społecznościowych i jakie fake newsy, czy informacje godzące w jej wizerunek krążą w tym wirtualnym środowisku. Powinna też w odpowiednim tonie reagować na nie tak szybko, jak to możliwe.

12
maj

Jak zaplanować storytelling na Instagramie?

Instagram – jeden z bardziej popularnych serwisów społecznościowych przyciąga różnych użytkowników. Jednak sposoby przedstawienia się są takie same dla wszystkich, chociaż nie każdy korzysta z dostępnych możliwości. Jedną ciekawszych form, w jakiej można zaprezentować swoją markę, osobę lub działalność, jest opowiedzenie historii na Instagram Stories. Można powiedzieć, że jest to obecnie najbardziej nowoczesna forma storytellingu. Jak sprawić, by zadziałała na korzyść Instagramowicza?

Storytelling – wszystko zaczyna się od pomysłu

Opowiadanie historii na Instagramie w formie storytellingu nie miałoby sensu, gdyby nie udało się w ten sposób przedstawić wydarzenia w sposób spójny. By to osiągnąć, warto zadbać o dobry plan zamieszczania „opowiastek”, tym bardziej, że Instagram Stories nie jest już nowością i w zasadzie użytkownicy się już do tej funkcji przyzwyczaili.

Trzeba więc przedstawić „swoją historię” ciekawie i wciągająco, by zachęcić odwiedzających do śledzenia i częstego zaglądania na profil. Warto zacząć od rzeczy najprostszej, czyli opisania tematu, który przez jakiś czas będzie się „przewijał” na Stories. Pomocne są tu krótkie filmiki pełne dynamizmu i dobrej energii, a także ciekawie wykadrowane zdjęcie lub kolaż fotografii, dopełniony krótką treścią.

Opowieść – do kogo jest skierowana?

Każda historia przedstawiana na Instagramie jest inna. Nawet na jednym profilu można zdecydować się na storytelling, w którym raz opowie się o sobie, a za drugim razem o projekcie, nad którym pracowało się przez np. kilka miesięcy. Za każdym razem trzeba wybrać najbardziej adekwatny język komunikacji. By tego dokonać, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest odbiorcą tejże historii. Czy będą to ludzie, którzy śledzą profil, czy też tylko wąska grupa, na przykład zainteresowana określonym tematem poruszanym w historii?

Do czego ma skłaniać zaprezentowana historia w formie storytellingu?

Użytkownik Instagrama angażuje się w działalność, która wykracza poza jego codzienne zajęcia? Z pewnością nierzadko chciałby zarazić swoją pasją, bądź misją również innych. Za pomocą storytellingu jest to możliwe, ponieważ wystarczy poprzetykać krótkie filmiki zdjęciami, na których znajduje się zachęcające do działania motto.

Natomiast w poście, który odnosi się do Instagram Stories można podać wyjaśnienie tego cytatu, czy sentencji, najlepiej tak, jak samemu się ją rozumie. Wszelkiego typu definicje np. z Wikipedii nie zdają egzaminu, gdyż liczy się autentyczność.

Przede wszystkim jednak, zanim ktoś podejmie jaką akcję, musi zostawić komentarz, w którym zapyta np. o co chodzi? Zatem jeśli kogoś nie poruszy taka historia w żaden sposób, można powiedzieć, że najwyraźniej nie trafiła na właściwą osobę. Storytelling powinien być na tyle ciekawy, że ci, którzy zobaczą część z danego dnia, znajdą czas następnego, by zapoznać się z kolejnym fragmentem.

Czy każdy moment na storytelling jest dobry?

Oczywiście, ale tylko w teorii, gdyż wiele osób nie prowadzi profilu na Instagramie „tak sobie”. Wiele osób traktuje ten serwis społecznościowy jako źródło swoich dochodów. Nierzadko więc rozpoczyna się opowieść w momencie, gdy na horyzoncie pojawia się finalny produkt. Najczęściej jest to produkt, który pragnie się przedstawić potencjalnym zainteresowanym, czyli prawdopodobnym kupującym. Wtedy przekaz historii poprzedzającej post informujący o dostępności nowego produktu ma niezwykłą moc.

Czy częste opowiadanie historii na Instagram Stories to dobry pomysł?

W ten sposób można przyzwyczaić swoich followersów do tego, że na tym profilu ciągle „coś się dzieje”. Na szczęście Instagram Stories to storytelling, który nie ciągnie się w nieskończoność. Zatem poświęcenie dziennie kilku minut na zapoznanie się z taką historią, nie zrujnuje nikomu planu dnia. Można więc pokusić się o publikowanie takich treści jak najczęściej. Warto jednak pamiętać o tym, że w ten sposób szybko wypali się pomysły.

Gdy coś „śmiga” zbyt szybo na Instagramie, może być odebrane jako mało wiarygodne. Rzadko bowiem ktoś zmienia co chwilę swoje przekonania. Jest też mało prawdopodobne, żeby jedna osoba pracowała w ciągu kilku tygodni nad kilkunastoma różnymi projektami. Nawet jeśli tak jest, najpewniej tylko garstka w to uwierzy.

Popadanie w schematy i skrajności może być dobre

Ktoś regularnie odwiedza profil, na którym co jakiś czas prezentuje się Instagram Stories? Może wychwycić momenty, kiedy takie opowieści najczęściej mają miejsce. Przykładem są prawdziwi fani jakiegoś wykonawcy, którzy codziennie z namaszczeniem odwiedzają ich konto.

Jeżeli zauważą, że Instagram Stories zaczyna być aktywny, a później pojawia się wzmianka o nowej twórczości, mogą być wyczuleni na takie „zagrania”. Wpadanie w takie schematy niekoniecznie musi być złe. Stali bywalcy będą wiedzieli, że „coś się święci”, a „niewtajemniczeni” nie będą mieli o niczym pojęcia. Można w ten sposób wytworzyć swego rodzaju więź z odbiorcami, którzy regularnie zaglądają na profil.

Są też profile, kiedy od wielkiego dzwonu pojawia się storytelling na Instagramie. Najczęściej, gdy już się korzysta z takiej formy przekazu, udostępnia się treści, które kogoś mocno w jakiś sposób poruszyły. Czy to jest dobre – z pewnością można to odebrać za coś autentycznego. Nikt się nie sili na to, by zyskać popularność, a dzieli się jedynie tym, co naprawdę porusza głęboko strunę czyjejś wrażliwości.

19
sty

Filmy na social media, które generują ruch

Użytkownicy portali społecznościowych są głodni wszelkich nowinek z zakresu swoich zainteresowań. Coraz więcej spośród nich regularnie czyta posty, które publikują cenione przez nich marki. Jednak to filmy zaczynają coraz lepiej „radzić sobie” od tradycyjnych postów na social mediach. Generują duży ruch, aktywują do pozostawiania komentarzy i sprawiają, że marka, która je publikuje, jest postrzegana za bardziej interesującą. Jakie więc treści video są gwarantem zwiększenia odsłon na portalach społecznościowych?

Poradniki w formie filmu siłą napędową na social mediach

Poradniki cieszą się dużym zainteresowaniem od wielu lat. Obecnie każdy stara się poszerzać zakres swoich umiejętności w tak szerokim spektrum, w jakim jest to tylko możliwe. Poradnik w formie filmu idealnie się do tego nadaje – nie trzeba „siedzieć nad tekstem”, a cenne informacje są podane w przystępny sposób, w ciekawej oprawie. Pomimo tego, że publikuje się je w social mediach już po zamieszczeniu ich gdzie indziej w sieci, są siłą napędową na portalach społecznościowych. Użytkownicy nie przepuszczą bowiem okazji, by sprawdzić, co nowego mogą wynieść z poradnika na temat, który ich interesuje. Treści te są często udostępniane dalej, co sprawia, że poradnik video działa jak wiral.

Video relacjonowane na żywo zwiększa ruch na stronie

Wszelkiego rodzaju livesreamingi to świetny sposób na podniesienie słupków wejść na stronę, którą prowadzi się w social mediach. Relacje na żywo to szansa zobaczenia czegoś nowego „z pierwszej ręki”. Można poczuć, że jest się „we właściwym miejscu i we właściwym czasie”. Jako że nie wszyscy zainteresowani konkretną tematyką mogą spontanicznie wziąć udział w takiej relacji, warto poprzedzić ją chociaż jednym postem, który zaanonsuje to wydarzenie. Jeśli bezpośredni przekaz będzie naprawdę ciekawy, liczba wejść na stronie będzie rosnąć z każdą sekundą. Możne je wykorzystać np. do zaprezentowania swojej „świeżynki”, czy jako Live Chat ze swoją grupą Odbiorców.

Filmiki przedstawiające tworzenie projektu „od kuchni” wzbudzają zainteresowanie

Wszelkiego rodzaju video przedstawiające pracę „od kuchni” są ciekawym dodatkiem dla tych, którzy kupili dany produkt lub mają taki zamiar. Widząc dokładnie, jak krok po kroku powstaje model to niezwykłe doświadczenie. Jednocześnie zachęca do pozostawiania komentarzy, w których Internauci mogą podzielić się swoimi spostrzeżeniami, czy faktycznie spełnia ich oczekiwania. Dzięki tym filmom łatwiej przybliżyć działalność firmy, ukazując jej „ludzką twarz”, co nieustannie wzbudza zainteresowanie.

Wartościowe newsy video przyciągają uwagę na portalach społecznościowych

Informacje, które mogą poszerzyć świadomość w istotnej dziedzinie dla użytkowników portali społecznościowych? Cieszą się popularnością, zwłaszcza jeśli poruszają daną kwestię nieszablonowo, są wnikliwą analizą, a przy tym przedstawione w intrygujący sposób. Im taki film jest bardziej wartościowy, tym więcej userów Instagrama, czy Facebooka szepnie na ich temat swoim znajomym.

Przedstawione rodzaje filmów najczęściej przyczyniają się do zwiększenia ruchu na stronie. Niektóre wymagają dłuższego przygotowania, inne spontaniczności, jednak najważniejsza jest autentyczność, treściwość i łatwa przyswajalność ciekawych plików video.

14
cze

Facebook traci, a co zyskuje?

Wszyscy pamiętamy erę Naszej Klasy, która jeszcze nie tak dawno podbiła serca wielu użytkowników Internetu. Portal trafił na dobry grunt, lecz niestety tak szybko jak zyskał uznanie, tak szybko stracił swoją świetność. Dziś jeszcze funkcjonuje, ale po zalogowaniu gołym okiem widać, że dogorywa. Czy taki sam los spotka Facebook, ale na międzynarodowym podwórku?

Młodzi uciekają – to wieści koniec?

Nic nie trwa wiecznie, a zwykle wszystkie zachwyty szybko ulatują. Spektakularne sukcesy mają swoje pięć minut i wydaje się, że Facebooku ma to już niestety za sobą. Pomyśl przez chwilę, dlaczego Nasz Klasa tak szybko straciła zainteresowanie młodych użytkowników? Ponieważ zyskała zainteresowanie tych starszych. Nikt nie chciał już mieć nadzoru rodziców, którzy chętnie wysyłali zaproszenia do grona znajomych czy rodziny swoim dzieciom. Trudno było odmówić tej propozycji, bo od razu jako dziecko stawałeś się podejrzany. Tak samo jest dziś z Facebookiem. Zgodnie z szacunkami NapoleonCat w 2018 roku w Polsce portal ten utracił aż 18% młodych ludzi mających od 13 do 17 lat, czyli 300 tys. osób. Zyskał jednak 14% użytkowników w grupie wiekowej 35-44 lata i 42%  z przedziału 45-54.

Gdzie tu uciekać?

Użytkownicy wcale nie zrazili się do Facebooka ze względu na komunikaty o wycieku prywatnych danych. Raczej chętniej z niego uciekają przed dorosłymi przenosząc się na Instagram czy Snapchat. W grupie 18-27 lat Instagram odnotował duży wzrost zainteresowanie, ponieważ aż o 31%, a w przedziale wiekowym 35-44 jest to wzrost 95%. Nic to jednak w porównaniu z grupą osób 45-54 lata, którzy wręcz masowo zaczynają zakładać konta na Instagramie. Tu procent ich obecności zwiększył się aż o 122%. Instagram będzie więc kolejnym przegranym portalem, który zaliczy unicestwienie tylko dlatego, że „rodzice” postanowili go masowo polubić? Gdzie teraz mają uciekać młodzi? Czy tu pojawia się luka na coś nowego?

Czy Facebook upadnie?

Nie wydaje się, że koniec Facebooka jest bliski, mimo faktu, iż młodzież masowo się z niego wyrejestrowuje. Portal ten stał się raczej doskonałym sposobem promowania własnej firmy, narzędziem do masowego porozumiewania się ludzi. Obecnie w przeważającej mierze służy potrzebom marketingowym, aniżeli indywidualnemu użytkowaniu. Dużą rolę odgrywa tu taże Messenger, który zaraz obok Whats Up jest najpopularniejszym komunikatorem. Wieszczenie jego końca byłoby zatem dużym nadużyciem i mijałoby się z prawdą.

Facebook skupia niemal 80% internautów

Zgodnie z badaniem Gemius/PBI w grudniu 2019 roku na Facebook zawitało aż 21,48 mln użytkowników, co przekłada się na 76,47% internautów w Polsce. Ich ruch na stronie był spory, ponieważ wykonali  3,53 mld odsłon, a każdy spędził na niej przeciętnie 5 godzin, 19 minut i 27 sekund. Powyższe dane przekonują więc, że póki co Facebookowi nie grozi nic złego, ponieważ młodzież nie ma jeszcze przewagi na świecie i ich ucieczki nie robią na tym popularnym portalu społecznościowym większego wrażenia.

17
kw.

Finsta podbija Instagram

Finsta, czyli mieszanka słów „fake” oraz „instagram” – takie zjawisko podbija dziś tę platformę i jednocześnie dzieli rzeczywistość na pół. Warto przyjrzeć się temu trendowi, aby nie być zaskoczonym, jak przyjdzie nam oglądać swojego znajomego w dwóch, zupełnie innych odsłonach.

Idealna, doskonała przestrzeń

Na Instagramie już od jakiegoś czasu królują zdjęcia niczym z Photoshopa. Przedstawiają osoby krystaliczne pod względem cery, uczesania, modowych stylizacji. W tle zaś widnieje niczym niezakłócona przestrzeń. Wszystko lśniące, doskonałe w swych proporcjach, uładzone. Jeśli zaś fotka przedstawia jedzenie, to ma ono perfekcyjną formę, podane w niezwykle estetycznej zastawie i niewątpliwie zachęca do spróbowania. Taki sposób ukazywania rzeczywistości jest z pewnością bardzo artystyczny. Zasługuje na docenienie i ciekawie się ogląda, a jednak jest pewien problem, bo ma on niewiele wspólnego z codziennością. Stanowi raczej wyreżyserowany wycinek czyjegoś życia, a nie jego autentyczny charakter. Stąd właśnie zrodził się swoisty bunt i podział na konta z filtrem i bez filtra.

Rinsta i Finsta

Jeśli konto oficjalne, w którym publikuje się zdjęcia idealne, reżyserowane i gdzie artystyczna odsłona jest wiodącą motywacją nazywa się Finsta, to drugie, te prawdziwsze konto pełne naturalności, będzie miało miano Rinsta. Instagram więc dzieli się na dwie platformy, co stanowi dość zjawiskową modę. Na konto Real Instagram, czyli Rinsta decydują się głównie osoby publiczne, które jednak chcą wyglądać naturalniej w oczach swoich znajomych lub rodziny. Nie zawsze mają ochotę pokazać wszystko, całą swoją codzienność szerokiej publiczności. Z drugiej zaś strony, dostrzegają pewną sztuczność artystycznej kreacji, jaką przecież sami tworzą. Moda i swoisty trend współczesnych social mediów sprawia, że nie potrafią się temu przeciwstawiać. Dodatkowo, można się w ten sposób doskonale wypromować. Rzadko która gwiazda czy celebrytka nie posiada dziś konta w mediach społecznościowych. Raczej nie można sobie na to pozwolić będąc na pierwszych stronach gazet, ponieważ to sposób na dość łatwe przedłużanie swojego „pięć minut”.

Finsta a pewność siebie

Z pewnością wielu użytkowników silących się na udostępnianie swoich krystalicznych i doskonałych estetycznie zdjęć odczuwa gdzieś wewnątrz siebie pewien zgrzyt fałszu. Muszą przecież najpierw precyzyjnie wyreżyserować całą sytuację przed kliknięciem zdjęcia. Zaraz potem można rozluźnić oddech, rozpiąć jeden guzik koszuli i wygodnie umościć się w fotelu, bez sztucznych póz i eleganckich ubrań. Funkcjonowanie w takiej bańce mydlanej może niekorzystnie wpływać na psychikę, stąd pojawia się potrzeba, by jednak stać się znowu prawdziwym. Dzięki Finsta wzrasta zatem pewność siebie, poczucie własnej akceptacji i realnego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. Daje to na pewno wytchnienie, ponieważ podążanie za trendami za wszelką cenę może wpędzać w kompleksy, a nawet w depresje.

30
sty

Facebook w polskim wydaniu

Czy można stworzyć polską wersję Facebook’a? Czy ktoś byłby tak szalony, aby podjąć się tego zadania? Tak! Znalazło się nawet dwóch takich!

Dwóch 16-latków z Polski

Sama idea portalu nie jest nowa, więc dwóch nastolatków z Polski nie odkryło w tym aspekcie Ameryki, jednak pewnego dnia podczas przerwy śniadaniowej w szkole, przyszedł im do głowy pomysł na nazwę nowego portalu. I tak polski Facebook będzie się nazywał Shock. Trzeba przyznać, że jest to chwytliwe i być może przyjmie się także poza granicami naszego kraju. Zamysł tego portalu społecznościowego jest poniekąd taki sam jak ten, którego twórcą jest Zuckerberg. Otóż dwóch nastolatków z Polski uważa, że warto poszerzać swoją grupę znajomych, a dziś to Internet przoduje w posykiwaniu przyjaciół. Szczególnie nastolatki dużo częściej zapoznają się w Internecie niż w realnym świecie. Dlaczego by więc ponownie tego nie wykorzystać?

Nowy, lepszy Facebook

Twórcy polskiego Facebooka, czyli ich osobistego projektu Shock, jak sami podkreślają, zauważyli pewną wadę tego popularnego portalu. Otóż uznali, że nie spełnia już swej podstawowej roli, a więc nie łączy i nie integruje ludzi między sobą, ale stał się raczej wyłącznie platformą reklamową. Usługą i miejscem, gdzie tylko podgląda się wstawione przez innych informacje i wpisy, ale nie nawiązuje żadnego kontaktu z ludźmi. „Naszym zdaniem to taki lepszy Facebook – tłumaczy Patryk Nawrocki. – Byliśmy standardowymi użytkownikami mediów społecznościowych. Aż zauważyliśmy, że mają jedną zasadnicza wadę. Zamiast stawiać na rozwijanie społeczności, zamykają użytkowników w grupie znajomych. Co robisz po zarejestrowaniu? Dodajesz znajomych i z nimi rozmawiasz. I na tym koniec – mówi.”

Od pomysłu do realizacji

Okazuje się, że aby stać się twórcą portalu społecznościowego, wcale nie trzeba być informatykiem. Patryk Nawrocki i Bartosz Wawrzyniak korzystali z zewnętrznych programistów, a pieniądze na ten celu otrzymali od rodziców, a więc swoich pierwszych sponsorów. Dwa lata roiły się w ich głowach pomysły na biznes, aż w końcu ustalili cel, zaczęli analizować modele biznesowe, sprawdzać różne koncepcje i wpadli na coś, co tylko teoretycznie zostało już mocno wyeksploatowane, czyli portal społecznościowy. Serwis już działa i gromadzi setki osób, nawet użytkowników zza granicy. Teraz tylko kwestia jego rozreklamowania i rozpowszechnienia. Wydaje się, że wciąż jest miejsce na tego typu projekty, ponieważ komunikacja w Internecie to jeden z najistotniejszych jego elementów.

Jakie są perspektywy?

Powszechny dziś Facebook traci na wartości, ponieważ z dnia na dzień staje się coraz bardziej komercyjny. W tej perspektywie można przypuszczać, że jest na rynku miejsce na coś takiego jak zupełnie nowy i świeży w swym założeniu pomysł łączenia ludzi między sobą. Nastolatkowie mają duże apetyty na sukces, są zmotywowani i obecnie poszukują sponsorów na rozwój aplikacji i dalsze wdrażanie nowych funkcjonalności.

07
sty

Chatbot – historia, działanie i zastosowanie, czyli jak sztuczna inteligencja weszła do mainstreamu. Część 2

W poprzedniej części artykułu o chatbotach wyjaśniliśmy czym one są, jak działają oraz jaką mają historię. Dzisiaj przedstawimy Ci najczęstsze obecnie zastosowania chatbotów oraz wskażemy, dlaczego powinieneś zacząć z nich korzystać.

Chatbot jako narzędzie działu HR

Coraz częściej specjalistyczne boty wspierają zarządzanie zasobami ludzkimi. Z jednej strony pozwalają pracownikom działu HR zaoszczędzić nieco czasu, z drugiej optymalizują funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Przykładowo, kiedy pracownik ma jakieś pytanie dotyczące organizacji pracy, zwykle zwraca się z nim do kogoś z działu HR, zabierając mu cenny czas. Dzisiaj na wiele z tych pytań odpowiedzieć może chatbot, który przydaje się zresztą nie tylko w kontakcie z pracownikami, ale również z kandydatami. Inteligentne oprogramowanie bowiem coraz częściej samodzielnie przeprowadza wstępną rekrutację.

Jak wspomniano, chatbot nie tylko oszczędza czas pracowników, ale również usprawnia funkcjonowanie firmy. Wszystko za sprawą zbierania danych, ich analizowania i wyciągania wniosków. Rozmowy z pracownikami oraz kandydatami służą do wyciągania wniosków odnośnie atmosfery w pracy, możliwych korzystnych zmian, czy też skuteczności systemu rekrutacji.

Obsługa klienta

Prawdopodobnie najpowszechniejszym zastosowaniem chatbotów jest dziś obsługa klienta. Niemal każda firma usługowa lub sprzedażowa umożliwia kontakt przez chatbox, który czasami obsługują konsultanci, jednak coraz częściej zastępują ich boty. Umożliwia to 24-godzinną obsługę klienta, która nie generuje kosztów ze względu na brak konieczności zatrudniania konsultantów. Warto dokonać rozróżnienia chatbotów w tej kategorii, na oprogramowania udzielające podstawowych wskazówek, które w przypadku bardziej złożonych pytań odsyłają jednak do konsultantów, jak i na boty rozwiązujące także skomplikowane problemy.

Boty służące do obsługi klienta działają nie tylko jako chatboxy, lecz wspierają użytkownika w o wiele szerszym zakresie. Pomagają w składaniu zamówień, dokonywaniu zakupów, czy rezerwacji. Dobrym przykładem chatbota działającym w obsłudze klienta jest oprogramowanie udostępnione przez Pizzę Hut. Umożliwia ono dokonanie zamówienia bez wchodzenie na stronę restauracji, czy też uruchamiania jej aplikacji – wystarczy Messenger.

Niezastąpiony asystent użytkownika

Chatboty sprawiają, iż korzystanie z wielu usług staje się dla użytkowników o wiele prostsze. Za przykład niech posłuży asystent wyboru lotu, który na podstawie określonych przez klienta parametrów przedstawia mu dopasowane do jego potrzeb oferty. Często wystarczą szczątkowe dane, aby chatbot wygenerował trafne propozycje. Śmiało można stwierdzić, iż jako asystent użytkownika chatbot w wielu przypadkach jest efektywniejszy od człowieka, za sprawą analizowania obszernych danych w krótkim czasie.

Dlaczego warto wykorzystywać chatboty?

Dla przedsiębiorców, zwłaszcza tych intensywnie działających w sieci, pytanie nie powinno brzmieć, czy korzystać z chatbotów, ale w jakim zakresie je wykorzystywać. W kwestii obsługi klienta ich zastosowanie jest w zasadzie niezbędne, aby zaoszczędzić czas i pieniądze. Ponadto, chatboty gwarantują komfort prowadzenia firmy oraz usprawnienie jej działania. Wszystko za sprawą ogromnych ilości zbieranych przez nie danych, które można wykorzystać na wiele sposobów.

Wreszcie należy również wspomnieć o oczekiwaniach klientów, którzy chcą korzystać z botów. Gwarantują im one bowiem wygodę podczas wyboru usługi czy produktu, dokonywania zakupu, poszukiwaniu informacji i w wielu innych sytuacjach. Ponadto, firmy korzystające z nowych technologii, do których bez wątpienia należą chatboty, są postrzegane przez klientów jako bardziej innowacyjne, profesjonalne i godne zaufania.